
Ksenia Sitnik i Ruslana. Ksenia wygrała JESC w tym samym roku,
kiedy Cypr został zdyskwalifikowany za wysłanie nieoryginalnego utworu.
JESC [CYPR] Dziewczynki z Cypru
Dziewczęcy duet złożony z Eleny Mannouri i Charis Savvy wygrał wczorajszy finał preselekcji cypryjskich. Tym samym utwór "Giupi gia" będzie reprezentował Cypr na Eurowizji dla Dzieci 2008. Dziewczyny zaprezentowały pop-rockową propozycję z ciekawą choreografią i wielkim tronem na scenie. Co ciekawe, tegoroczny utwór cypryjski na JESC nie będzie miał elementów muzyki techno lub disco, co mogliśmy obserwować w ostatnich latach.
Elena urodziła się w 1997 roku, a Charis rok później. Wokalistki brały już udział w wielu międzynarodowych festiwalach dziecięcych. Mają też na koncie udział we wcześniejszych preselekcjach. Zarówno Elena jak i Charis uczą się gry na fortepianie, języka angielskiego oraz tańca.
Cypr w tym roku organizuje JESC, a udział w konkursie bierze od samego początku. Niestety, nie odnosi w nim większych sukcesów. Dwa razy zajął ósme miejsce (2004 i 2006) a dwa razy czternaste (2003 i 2007). W 2005 roku utwór "Tsirko" nie został wykonany na scenie, ale Cypr zachował prawo głosu. Rok temu głosowanie mieszkańców wyspy zaskoczyło Europę – Cypr dał Grecji tylko 2 punkty.
EDC [HISZPANIA] Rosa zatańczy
Rosa Lopez została pierwszą artystką, która reprezentować będzie swój kraj na dwóch różnych konkursach. W 2002 roku śpiewała na Eurowizji, a w tym roku zatańczy w jej tanecznej odmianie. Decyzję w tej sprawie podjęła TVE, a teraz poprzez program "Quiero Bailar" wybrany zostanie partner dla Rosy. Wokalistka brała udział w lokalnej wersji "Tańca z Gwiazdami" którą wygrała. Później swój talent taneczny potwierdziła zwycięstwem w "Finale Finałów".
Rosa to kolejna gwiazda związana z muzyką, którą w tym roku zobaczymy na eurowizyjnym parkiecie. Przypomnę, że Portugalię i Finlandię reprezentują wokalistki Raquel Tavares i Maria Lund, a Holandię Thomas Berge. Polskę znów reprezentować będzie gwiazda serialu "M jak Miłość".
src: esckaz
STAR [CELINE] Było wspaniale
Interia.pl w swojej relacji z koncertu Celine Dion nie szczędzi komplementów pod adresem wokalistki. Całe dwugodzinne show było bardzo emocjonujące, pełne doskonałej muzyki, zabawy i energii. Publika bardzo żywiołowo reagowała na największe przeboje gwiazdy oraz jej przemowy. Wokalistka mówiła m.in. o pieknym Krakowie oraz o grupie Queen. Wykonała dwa wielkie przeboje legendarnego zespołu w tym "Show must go on". Dodatkowo też przywitała się po polsku.
Niestety, okazało się że zainteresowanie koncertem było mniejsze niż się spodziewano. Pierwotnie spośród 60 tys. biletów sprzedano 30 tys., ale na Błoniach pojawiło sie o wiele mniej osób. Bylo jednak dużo vip-ów, którzy doskonale się bawili. Przed Celine Dion na scenę wyszła Natalia Lesz, która zaśpiewała parę swoich piosenek i można ją jedynie skrytykować za dość specyficzny strój.
Jeśli ktoś z czytelników bloga był na koncercie Celine Dion, to zapraszam do stworzenia relacji i opublikowania w komentarzach pod notką.
src: interia

http://www.sonda.pl/wyniki.php3?id=556268&uid=404270
zagłosuj 🙂
PolubieniePolubienie
Byłem!!! Wszystko to prawda!
Celine zmieniała strój 6 razy, były 3 przerwy, w których występowali tancerze oraz można było oglądać ciekawe wizualizacje, m.in. z sesji zdjęciowych Dion, pracy nad teledyskami etc.
Często nie można było usłyszeć samej wokalistki: publiczność SZALAŁA i śpiewała ABSOLUTNIE WSZYSTKIE piosenki: „The power of love”, „Taking chances”, „Alone”, „Eyes on me”, „Because you loved me”, „It’s all coming back to me now”, jedyną francuskojęzyczną propozycję: „Pour qu „, „I’m alive”, „I drove all night”,czy „All by myself”. Celine zadedykowała jedną piosenkę wszystkich zebranym na błoniach, podkreślając, że jest ona rodzajem modlitwy osobistej dla samej wokalistki. Chodzi o utwór z najnowszego albumu: „My love”.
Poza tym warto zaznaczyć, iż w pewnym momencie uklękła, ukłoniła się publiczności, następnie udała się na podwyższenie, położyłem się i powiedziała: „Dzisiaj śpię tutaj”. Po czym intonowała jakąś krótką melodię opartą na „uuuuaaaaeee” i kazała publice powtarzać, po czym spytałą: „Czy ja śnię?”. Wieeele było w Niej pokory, prosiła częstokroć, abyśmy śpiewali razem z Nią. Show było GENIALNE. Ona w świetnej formie i gwiazdki sezonowe, które miały już swoje koncerty w Polsce, jak Rihanna, powinny się od Dion uczyć jak być Gwiazdą przez olbrzymie „g”! Nie myślałem, że w tej 40letniej kobiecie jest tyle pokory, ciepła i miłości do fanów i muzyki. Ona, gdy śpiewa na scenie, śpiewa całą sobę: mimika, gesty, ruch sceniczny… Poza tym w pewnym momencie, gdy tak klaskaliśmy, że nie mogła dojść do głosu, powiedziała z udawaną powaga: „To nasz pierwszy i ostatni raz tutaj!” po czym uśmiechnęła się i podziękowała. W ogóle wieeele razy podczas show padało polskie „Dziękuję”.
Bisowała dwa razy: z „River deep, mountain high” oraz „MY heart will go on”.
Wizualizacje były przecudne! Dodawały smaku całej imprezie.
Poza tym, gdy Celine tylko wysiadła z limuzyny, by odsłonić swoją gwiazdę w Alei Gwiazd RMF FM, od razu poszła rozdawać autografy, a organizatorzy żalili się, że wszystko się opóźniło przez to, iż tak długo je rozdawała! Chętnie pozowała też do zdjęć z fanami. I tutaj widać jak ogromny szacunek ma do swoich wielbicieli: nie liczyli się paparazzi, ale Ci, którzy naprawdę są w stanie zrobić dla Niej wieele!
Co do Natalii Lesz… Wszyscy byli zażenowani, że to akurat Ona supportuje Celine. Wokalnie było ok, acz na pewno nie rozgrzała publiczności, czego dowodem był niebywały aplauz po słowach: „Teraz będzie już ostatni utwór”.
No i cóż, do historii przejdzie Jej tekst: „Teraz wykonam piosenkę „Sexual”, moją ulubioną z najnowszego albumu. Opowiada ona o tym, że ile…tzn. tylu ilu ludzi, tyle preferencji seksualnych na świecie” – gratulujemy umysłu matematycznego i tego, iż NAtalia naliczyła się tyle miliardów preferencji seksualnych ;].
Puste miejsca były, to fakt, ale 30 tys. ludzi było jak nic. JAk zdążyłęm się zorientować, ludzie byli zażenowani, ponieważ niektóre osoby, które miały bilety po 150 zł, wchodziły do strefy biletowej za 220 zł… Wiele było pomyłek.
Tak poza tym, to powinni wpuszcać od 16:00, robili to od 17:00, koncert Celine miał zacząć się o 20:00, a zaczął się po 21:00… Publika natomiast była świetna, czuliśmy się jak wielka rodzina, która połączyła ONA – Celine Dion. Sama wokalistka też to zauważyła, bo w pewnym momencie koncertu zaintonowała „We are family” poprzedzając Ją słowami: „Dzisiaj, wszyscy tutaj jesteśmy jak rodzina. Przynajmniej ja tak się czuję, a Wy?” i tutaj ogromny aplauz!
Cóż ja mogę napisać… Nie przesadzę, jeśli pozwolę sobie zakończyć takim zdaniem:
Celine Dion śpiewa dla publiczności, nie dla pieniędzy i to się czuje. Wszyscy po koncercie byli po prostu w 7. niebie i podkreślali, że zachowywała się jak „swoja dziewczyna”. Idealny kontakt z publiką, dialogi… Poza tym pokazała siłę głosu, niesamowitą osobowość sceniczną i to, że jest Artystką przez wielkie „A”, którą śmiało można nazwać Królową Muzyki POP ! :).
To by było na tyle… JA nie żałuję ani jednej wydanej złotówki. To było po prostu COŚ!
Acha, no i wcześniej byłęm na koncercie Lidii Kopanii, która również obserwowała koncert Dion :).
Polecam każdemu, kto będzie miał okazję być na koncercie TAKIEJ Gwiazdy! :).
I na koniec, imię, które często podczas koncertu skandowały całe Błonia:
C-E-L-I-N-E !!!!
PolubieniePolubienie
Jedyna francuskojęzyczna propozycja, jaką wykonała Celine to:
„Pour que tu m’aimes encore” 🙂
PolubieniePolubienie