Eurowizja na Wielkanoc • Alleluja, Amen i modlitwy w konkursowych utworach • Czy „Pray” to religijna piosenka?

Biblijny bop prawie trafił na Eurowizję

W dniu, w którym większość Polaków życzy sobie „wesołego Alleluja”, sprawdźmy, w ilu utworach eurowizyjnych to słowo w ogóle da się znaleźć. Chociaż Eurowizja odbywa się parę tygodni po świętach wielkanocnych, tematyka ta w tekstach piosenek w ogóle się nie pojawiają, aczkolwiek istnieje kraj, który niemal wysłał utwór o chrześcijańskim Zbawicielu. Chodzi o Chorwację, gdzie w 2005 roku w „Dorze” wystartował zespół Magazin (ówcześnie z wokalistką Jeleną Rozgą) i utworem „Nazaret” – śpiewano o „tym jedynym”, który zbawił świat, czynił cuda i umarł za wszystkich. Tytułowe „Nazaret” to oczywiście arabska stolica Izraela, a w Ewangeliach opisywane było jako miasto dorastania Jezusa. Końcowe wersy utworu chorwackiego zespołu to nawiązanie do katolickiego wyznania wiary, w którym Jezus zasiądzie po „prawicy Ojca”.

Magazin wystartowali w finale „Dory” i wygrali głosowanie jurorów, jednocześnie zajmując drugie miejsce u widzów. Pozwoliło im to przejść do superfinału, gdzie uzbierali ponad 18 tysięcy głosów. Przegrali jednak z Borisem Novkoviciem i członkami formacji Lado – ich „Vukovi umiru sami” uzyskali prawei 43 tysiące głosów. Ciekawe, czy EBU przyjęłoby utwór „Nazaret”, tak mocno opierający się na symbolice chrześcijańskiej?

„Hallelujah” hymnem pokoju z … Izraela

Samo słowo „alleluja” pochodzi z języka hebrajskiego i oznacza „chwalcie Pana”, stąd używane jest często w czasie wielkanocnym jako symbol zwycięstwa dobra nad złem poprzez biblijne zmartwychwstanie Jezusa. W pop-kulturze „alleluja” rzadko ma jednak związek z religią, a bardziej ma oznaczać po prostu euforię. Istnieją dwa utwory, które zwyciężyły Eurowizję mając to słowo w tytule. Pierwszy to evergreen z 1979 roku czyli „Hallelujah” izraelskiej formacji Milk & Honey z wokalistką Gali Atari. Tekst nie odnosi się jednak do religii, a jest bardziej utworem wychwalającym codzienne cuda, moc muzyki i wspólnoty. Szybko stał się hymnem pokoju, stąd w trakcie Eurowizji 1999 po tradycyjnym występie na bis wykonawcy, który wygrał, wszyscy uczestnicy pojawili się na scenie by wykonać angielską wersję „Hallelujah” dedykując piosenkę tym, którzy cierpią ze względu na wojnę w Kosowie. Czy w obecnych czasach wykonaliby izraelskie „Hallelujah” w hołdzie palestyńskim ofiarom rządu Izraela?

Rock jako religia

Ostre „Hard Rock Hallelujah” z Finlandii to dzieło zespołu Lordi, słynnych potworów z północy Europy. Tutaj również nie ma typowego odniesienia do religii, ale tekst sugeruje, że dla wykonawców to właśnie muzyka rockowa jest czymś nadprzyrodzonym i traktują ją niemal jak religię. Nie odbyło się bez oskarżeń o satanizm, na co Lordi reagowało tłumacząc, że ich wizerunek i utwór to głównie show i nie można traktować tego jako atak na osoby religijne.

Triumf Finlandii z Aten uznano za prztyczek w nos dla wszystkich eurowizyjnych tradycjonalistów, na co zwracał uwagę sam Artur Orzech, który w trakcie relacji często powtarzał, że widzowie głosują „przeciwko” Eurowizji dając wysokie noty Finlandii, ale też utworowi „We Are The Winners” LT United z Litwy. Dwunastki dla Finów przekazały nie tylko kraje nordyckie, ale też Wielka Brytania, Polska czy Grecja. Fińskie potwory po 20 latach powrócą na ESC w tym roku – wezmą udział w specjalnym Interval Act finału konkursu w Wiedniu.

Dwa razy „Amen” na tej samej Eurowizji

Innym słowem, które kojarzy nam się z religią jest „amen” czyli hebrajskie „niech tak się stanie”. Słowo to pojawiło się w eurowizyjnych tytułach trzykrotnie, z czego raz w 1995 roku i aż dwukrotnie w 2021. Piosenka z 1995 wystawiona została przez Izrael, a wykonująca ją Liora faktycznie używała tego słowa zgodnie z jego przeznaczeniem, bo piosenka „Amen” była typową modlitwą, w której konkretne prośby (np. o pokój na świecie) kończyły się słowem „amen”.

W 2021 w stawce mieliśmy aż dwa utwory o tym samym tytule „Amen”, co zresztą kiedyś byłoby niedopuszczalne, ale EBU zniosło wymóg różnorodności tytułów już ponad 10 lat temu. „Amen” Vincenta Bueno z Austrii to smutny utwór o końcu miłości, z kolei „Amen” Any Šoklić ze Słowenii to bardziej radosna, wręcz w gospelowym stylu piosenka o duchowym przebudzeniu. Warto dodać, że wspominane słowo „Hallelujah” pojawia się tu w refrenie i jest na tyle mocno zaakcentowane, że równie dobrze mogłoby być tytułem piosenki. Oba utwory „Amen” odpadły w swoich półfinałach – Austria zajęła 12. miejsce, Słowenia była o jedną pozycję niżej.

„Pray” nie jest utworem religijnym

Poza „Allelują” i „Amen” mamy też oczywiście cały szereg piosenek eurowizyjnych o modlitwie – tych już nie będziemy wymieniać po kolei, bo jest ich za dużo. Z pewnością każdy zna serbską „Molitvę”, która przed Eurowizją doczekała się wersji promocyjnych w wielu językach (m.in. po angielsku, fińsku czy rosyjsku), a po konkursie namnożyło się coverów w najróżniejszych językach i wykonaniach. Istnieje nawet polska wersja. Z piosenek, w których modlitwa dotarła do tytułu mamy też słowacką „Modlitbę” z 1998.

W tym roku to właśnie polskiej piosence „Pray” Alicji Szemplińskiej jest najbliżej to bycia tą najbardziej „religijną” propozycją ze stawki. Już niebawem na oficjalnym kanale Eurovision na YouTube usłyszymy „Pray” w akustycznej wersji z chórem gospel. Specjalne nagranie realizowano w kościele. Sama wokalistka podkreśla, że utwór nie jest związany z konkretną religią czy wyznaniem i nie musi być interpretowany w taki sposób. „Pray” to bardziej opowieść o stanie ducha i wierze, że nadejdzie lepsze jutro.

I tego „lepszego jutra” Dziennik Eurowizyjny życzy wszystkim na te święta. Amen 🙂

Artykuł na podstawie Wikipedii, fot.: Na planoie teledysku „Pray”, M. Błażewicz 2026