Delta zachwyciła w Oslo 🇦🇺
Nordic Eurovision Party otworzyło etap dużych pre-parties w tym sezonie eurowizyjnym. Na scenie wystąpił szereg wokalistów, w tym Delta Goodrem z Australii, która swoim „Eclipse” zachwyciła wielu polskich obserwatorów, przez co typują oni teraz ten kraj do wygranej. Wokalistka z głosem momentami łudząco podobnym do Celine Dion przygotowała popowy, można powiedzieć, że „standardowy” utwór, który jednak zyskał ogromną sympatię i aktualnie utrzymuje się w top5 zakładów bukmacherskich. Obecność Delty w Oslo dało się wyczuć, a na materiałach z social mediów widać, że była rozchwytywana przez media, fanów, ale też innych uczestników. Aidan wręczył jej różę i rozmawiał na temat jej męża, który ma pochodzenie maltańskie, z kolei Lion z Litwy wprost przyznał, że jest jej wielkim fanem.
Delta Goodrem była wymarzonym reprezentantem Australijczyków już od dawna, a jej obecność w konkursie z pewnością pomoże telewizji SBS w odbudowaniu zainteresowania Eurowizją wśród swoich widzów. Ponad 10 lat po debiucie (także w Wiedniu) Eurowizja w Australii przechodzi kryzys związany z niskimi wynikami i oglądalnością, które stoją w kontraście do (zdaniem wielu) niepotrzebnych wydatków po stronie nadawcy publicznego.
Ciężko przewidzieć szanse Australii
Czy Australia faktycznie ma szanse wygrać? Gdyby zrobić ankietę, pewnie wyniki byłyby „pół na pół”. Z jednej strony utwór spodobał się fanom, jest typowany do zajęcia wysokiego miejsca w aplikacji, jednak z drugiej wiemy już, że nie zawsze należy się sugerować rankingami fanowskimi, bo to właśnie różnice między fanami a tzw. „zwykłymi widzami” powodują największe zaskoczenia w momencie, gdy oglądamy wyniki półfinałów czy finałów ESC. Australia zazwyczaj świetnie radzi sobie w głosowaniu jury, ale televoting jest loterią, ciężką do przewidzenia. Niektórym wykonawcom udało się zachwycić widzów, inni skończyli z fatalnie niskim rezultatem.
Jednocześnie na trzy edycje konkursu, w którym w półfinale nie ma jury Australia potrafiła raz wygrać całą rundę i aż dwukrotnie nie awansować do finału – zdobywając to samo miejsce i tyle samo punktów. W tym roku wydaje się, że awans jest formalnością, ale które miejsce Delta ostatecznie zajmie? Czy będzie to top10 jak w większości przypadków (5 na 7 startów w finale kończyło się właśnie tam, przy czym aż trzy razy na dziewiątej pozycji) czy może jednak niższy rezultat, który zapewne spowodowany byłby niskim televotingiem? Czas pokaże.
Co stanie się z Eurowizją po wygranej Australii?
Przy okazji dobrych notowań Australii pojawia się pytanie – co w sytuacji, gdy Australia wygra Eurowizję? Odpowiedź zawsze jest ta sama – telewizja SBS nie będzie mogła samodzielnie zorganizować konkursu na terenie swojego kraju, a takie miasta jak Sydney czy Melbourne nigdy nie zostaną gospodarzami wydarzenia. Związane jest to ze strefami czasowymi oraz z ogromnymi kosztami, jakie delegacje musiałyby ponieść, by dotrzeć na ten kontynent. Pewne jest, że po triumfie Australii konkurs pozostanie w Europie, ale nadawca SBS (jeśli zechce) będzie współorganizatorem show, tak jak to miało miejsce w Liverpoolu, gdy Wielka Brytania była gospodarzem Eurowizji w imieniu Ukrainy.
Z którym nadawcą SBS mogłoby współpracować? To już nie jest takie pewne i nie jest nigdzie opisane, pozwalając EBU na samodzielne podejmowanie decyzji. Oczywiście logika i tradycja nakazywałyby przyznanie statusu współorganizatora nadawcy, który zajmie drugie miejsce, ale równie dobrze może być to telewizja wskazana przez Europejską Unię Nadawców czy zasugerowana przez Australijczyków. Kiedyś mówiło się, że faworytami do takiej roli (bez względu na wynik) są Niemcy czy Islandia, jednak informacje te zdają się być już nieaktualne. Ważne jest, że nie ma „automatycznego” priorytetu dla kraju, który zajmie drugie miejsce. Fani obawiają się, że mógłby to być Izrael, a istnieje powszechne przekonanie, że zwycięstwo telewizji KAN i przeniesienie Eurowizji do tego kraju spowodowałoby całkowity upadek konkursu. Z uwagi na sytuację geopolityczną w regionie nikt przy zdrowych zmysłach nie zdecydowałby o tym, by Eurowizja odbyła się w Jerozolimie czy Tel-Awiwie, nawet, jeśli nadawca KAN zagwarantuje bezpieczeństwo i środki finansowe. Chyba, że sytuacja na przestrzeni kolejnych miesięcy diametralnie się zmieni.
Francuzi za Finlandią. Pierwsza dwunastka w OGAE Poll 🇫🇷
Znamy już pierwsze wyniki w OGAE Poll, a tradycyjnie to oddział francuski udostępnia swoje rezultaty głosowania. Fani z tego kraju wspólnie oglądają teledyski/występy uczestników ESC i głosują zarówno w rundach półfinałowych jak i w finale. W pierwszym półfinale zwyciężyła Finlandia, miażdżąc konkurencję. Duet uzyskał ponad 1,7 tysięcy punktów, a laureatka 2. miejsca – Felicia, już nieco ponad tysiąc. W top5 znalazła się Mołdawia, siódmy był Izrael, a dziesiąte San Marino. Poza top10 półfinału Polska, która uzbierała 363 punkty, co pozwoliło na zajęcie 13. miejsca. Poza Polską do finału (wg Francuzów) nie weszłyby też Estonia, Litwa, Portugalia oraz Serbia.
Drugi półfinał już bardziej wyrównany. Wygrała Dania, ale z niewielką przewagą nad Cyprem, a Australia zajęła trzecie miejsce. Z dziewiątego miejsca awansowałaby Norwegia. Poza finałem Francuzi widzą tu Łotwę, Szwajcarię, Ukrainę, Armenię oraz Azerbejdżan. Zwycięzcą finałowego rankingu jest Finlandia i to ten kraju uzyska 12 punktów z OGAE France. Druga była Dania, trzeci Cypr, a w top5 także Australia z Grecją. Ostatnie miejsce zajęła Austria, a przedostatnie Wielka Brytania.
„A little bit more” – co przygotowali uczestnicy?
Na eurowizyjnym YouTube rusza cykl „Eurovision: A little bit more”. To już kolejna odsłona serii nagrań realizowanych przez uczestników Eurowizji i zgodnie z sugestią EBU. Zadaniem jest przygotować jakąś niespodziankę dla fanów – może być to alternatywna wersja eurowizyjnej piosenki (np. akustyczna czy w remixie) albo cover innego eurowizyjnego hitu. Zazwyczaj wybierane są to najważniejsze piosenki, stąd nie ma w repertuarze wielkich zaskoczeń, tym bardziej w tym roku, gdy świętowane jest 70-lecie Eurowizji.
W tegorocznej odsłonie „A little bit more” na pierwszy ogień poszła Tamara z Czarnogóry, która przygotowała specjalną wersję szwedzkiej „Euphorii”. Udział w serii nie jest obowiązkiem, ale z pewnością udział jak największego grona uczestników będzie miłym gestem w stronę fanów Eurowizji. Rok temu z „A little bit more” zrezygnowały bodajże tylko dwie reprezentacje – Izraela i Polski. Jak będzie w tym roku? Przekonamy się w kolejnych dniach i tygodniach!
Artykuł na podstawie Nordic Eurovision Party, Eurovision Odds, OGAE France, YouTube, inf. własne, fot.: Delta Goodrem Instagram
