Azerowie z językiem narodowym! 🇦🇿
Stało się! Dziś rano poznaliśmy ostatnią piosenkę ze stawki Eurowizji 2024. Do kompletu brakowało nam jedynie utworu z Azerbejdżanu, który dziś miał swoją premierę na YouTube. Kompozycja „Özünlə Apar” wykonywana przez Fahree i Ilkin Dovlatov to pierwszy w historii utwór tego kraju, który zawiera sporą część tekstu w języku azerskim. Autorami są nie tylko sam wokalista (Fakhri Ismayilov), ale też Edgar Ravin, Hasan Haydar, Mado Salikh i Mila Miles czyli już po raz drugi z rzędu Azerowie postawili na lokalnych twórców. Zgodnie z zapowiedziami, piosenka oparta jest o narodową kulturę muzyczną, dodatkowo słyszymy w niej charakterystyczny sposób śpiewania mugam. Do piosenki powstał prosty klip w formie występu, a dyrektorem kreatywnym całego projektu był zwycięzca Eurowizji 2011 – Eldar Gasimov. Portal Report.az opisuje utwór jako kombinację nowoczesnego popu z tradycyjną muzyką etniczną. „Özünlə Apar” zadebiutowało w aplikacji My Eurovision Scoreboard na niskiem, 28. miejscu, z kolei w uruchomionym dziś głosowaniu na piosenki z pierwszego półfinału Fahree i Ilkin są na 13. pozycji, co oznacza, że fani nie widzą ich w finale Eurowizji.
Usunąć „shit” i chipsy z tekstu
W ostatnich dniach i godzinach oficjalny kanał Eurovision na YouTube opublikował sporo nowości czy materiałów, które były już wcześniej dostępne, a teraz znaleźć je można także na kanale śledzonym przez ponad 5 milionów internautów. Obejrzeć można m.in. nowe klipy (np. San Marino 🇸🇲 czy Malty 🇲🇹 oraz Albanii 🇦🇱). Podano też, jakie zmiany zajdą w utworach Włoch, Estonii i Niemiec. Piosenki te muszą zostać lekko zmodyfikowane z różnych powodów. W Estonii 🇪🇪 z tekstu „(Nendest) narkootikumidest ei tea me (küll) midagi” zniknąć musi wspomnienie o chipsach Lay’s w związku z tym zamiast wersu „Ainus kott mis laual on roheline lay’s” będziemy mieć „Ainus kott, mis näha, täis pandipudeleid„. We Włoszech utwór „La noia” 🇮🇹 należy lekko skrócić, stąd nowa wersja trwać będzie 3 minuty i 7 sekund, a dokonano tego dzięki zredukowaniu powtarzania wersu „“È la cumbia della noia” z czterech do dwóch razy. W utworze niemieckim 🇩🇪 z kolei usunąć należy słowo „shit„, które pojawia się w pierwszej zwrotce w wersje „No one gives a shit about what’s soon to come”. To jeszcze nie koniec nowości, bo revampy swoich utworów zapowiedzieli reprezentanci z Czech, Luksemburga, Polski i San Marino. Nie wiemy jednak, kiedy będzie nam dane usłyszeć nowe wersje, a Luna odpowiedziała na Instagramie, że eurowizyjną wersję „The Tower” ze wzmocnionym refrenem poznamy dopiero w maju.
EMA powróci w 2025? 🇸🇮
W Słowenii, z uwagi na skandal i kontrowersje wywołane wyborem wewnętrznym Raiven pomimo planów na organizację finału narodowego z czterema artystami do dymisji podał się szef rozrywki RTV SLO – Vanja Vardjan. Aktualnie stacja szukała kandydata, który zajmie to stanowisko, a rekrutacja miała zakończyć się niedawno. Dwa nazwiska były brane pod uwagę i ostatecznie największe szanse ma prezenter telewizyjny Mario Galunič, wielki zwolennik organizacji preselekcji w formie festiwalu EMA. Wielokrotnie wypowiadał się, że to widzowie powinni wybierać reprezentanta Słowenii, a same preselekcje pozytywnie wpływają na rynek muzyczny w kraju oraz na zainteresowanie Słoweńców eurowizją. Uważa też, że RTV SLO powinna podtrzymywać tradycję festiwalową opartą na trzech głównych wydarzeniach – EMA, Popevka oraz MMS. Portal Evrovizija.com dowiedział się, że do preselekcji w tym roku nadesłano 117 zgłoszeń, z czego 34 odrzucono z powodu niezgodności z regulaminem. Nadawca zaprosił też do konkursu czterech znanych wykonawców, a jedynie Raiven to zaproszenie przyjęła. Komisja wszystkie zgłoszenia oceniała na równym poziomie, bez względu na to, że Raiven była bezpośrednio zaproszona przez stację. Oceniano jakość, wokal, prezencję sceniczną, popularność, nowoczesność, innowacje i międzynarodową rozpoznawalność lub potencjał.
Kto wybrał „Veronikę”? Konstrakta w jury
Według przedstawionych informacji Raiven zdobyła w głosowaniu jurorów 11 na 20 punktów, z kolei laureat drugiego miejsca już tylko 5 punktów. Nadawca słoweński podkreśla, że z uwagi na RODO nie może przekazać do wiadomości publicznej nazwisk wykonawców, którzy zajęli kolejne miejsca w konkursie. Słoweńska część jury składała się z trzech pracowników RTV SLO – producenta Roka Lopatiča, członkini delegacji RTV SLO na ESC Masy Kljun czy redaktora radia Val 202 – Andreja Karoli. W składzie zagranicznym znaleźli się Twan Van De Nieuwenhuijzen z Holandii czy Konstrakta z Serbii. Słoweński nadawca reaguje też na pytania o to, dlaczego zrezygnowano z finału narodowego na rzecz wskazania wewnętrznego. Odpowiedziano, że taka zmiana była możliwa według regulaminu, stąd tak naprawdę nie doszło do modyfikacji formatu, a jedynie nie skorzystano z jednego z możliwych wariantów. Sam program „Misija Malmo”, w którym Raiven zaprezentowała utwór „Veronika” zebrał 132 tys. widzów, co dało ok. 7% udziału w rynku. Pomimo wielu pozytywnych komentarzy na temat prezentowanego utworu, Raiven dość szybko straciła status faworytki, chociaż aktualnie Słowenia zajmuje najwyższe miejsce w zakładach bukmacherskich od początku pomiarów. Jest to jednak wciąż tylko 26. miejsce.
Grecka polemika o stylu piosenki Mariny. Kultura biedoty? 🇬🇷
Serbska redakcja Euronews postanowiła przeanalizować grecki utwór „Zari” Mariny Satti (fot.) i spróbować odpowiedzieć na pytanie, w jakim to jest faktycznie stylu. To reakcja na liczne dyskusje, jakie premiera utworu wywołała w Grecji. Marina znana jest z korzystania z tradycyjnej muzyki greckiej, arabskiej czy bałkańskiej w połączeniu z brzmieniami nowoczesnymi. Premiera „Zari” podzieliła Greków – byli tacy, którzy wyrazili oburzenie, że Marina wykonuje grecki taniec narodowy pod Akropolis do brzmień, które nie są greckie, z kolei inni uważają, że taka mieszanka ma przyciągnąć zagranicznych fanów i faktycznie tak się stało. Portal Lifo podaje, że „Zari” to „flirt” bałkańskiego regetonu z romskim trapem, mineiro funkiem, dźwiękami brazylijskiej faweli, a całość ma dać wrażenie tego jak „wulgarny” muzycznie jest Półwysep Bałkański. Euronews twierdzi, że „Zari” najbliżej jest do stylu określanego mianem talawy, która powstała w społecznościach albańskich Kosowa i Macedonii by stać się później najpopularniejszym gatunkiem muzyki romskiej w Albanii. Styl szybko rozprzestrzenił się po całych Bałkanach, czerpiąc z każdego obszaru, stąd w tawali rozpoznać można m.in. serbski turbo-folk, bułgarską czałgę, rumuńskie manele czy greckie skiladiko. Jeden z dziennikarzy muzycznych uważa, że Marinie Satti należą się brawa za korzystanie z talawy, gdyż jest to gatunek, który aktualnie ignorowany jest nawet przez tych, którzy cały czas mówią o prawach Romów. Styl ten nazywany jest „kulturą biedoty” i definiuje jako „upadek muzyki”, stąd wiele słów krytyki wobec Greków twierdzących, że „Zari” kompromituje grecką kulturę. Są jednak tacy, którzy mówią, że chaos w utworze i teledysku idealnie pokazuje bałagan panujący w kraju.
Źródło: 12xal, Ictimai, YouTube, Evrovizija.com, Euronews.rs, fot.: @marina_satti
