Eurowizja 2024 Serbia: Cztery faworytki PzE24. Breskvica, Teya Dora, Zorja i Konstrakta. Która z nich wygra preselekcje? Media mówią tylko o nich 🇷🇸

PzE24: Kto w finale? Znamy wyniki II półfinału

Znamy już finałową szesnastkę preselekcji serbskich 2024. Chociaż zdawało się, że wyniki drugiego półfinału nie będą zaskakujące, to jednak doszło do niespodziewanej eliminacji Filipa Baloša, który występ do „Duga je noć” oparł o oskarżenia jakie kierowano wobec niego w związku z korzystaniem z sampli co spowodowało, że początek jego utworu brzmiał tak samo jak jeden z utworów tegorocznego Sanremo. Sam Filip mówił, że do takiego występu zainspirowała go Konstrakta – jak się jednak okazało, nie było to wystarczające, a zamiast niego awans otrzymali „klasyczni” panowie – Nemanja Radošević czy Milan Bujaković. Zgodnie z przewidywaniami awans otrzymali też kandydaci społeczności romskiej – Zejna i Dušan Kurtić. Nie zabraknie w finale też faworytek – Teyi Dory (która wygrała głosowanie polskich fanów na Facebooku) czy Konstrakty, która swoim występem nawiązała do kultowego „In corpore sano”, z tą różnicą, że tym razem zagniatała chleb. W finale są też Iva Lorens oraz model Džordži. Wśród wyeliminowanych spodziewanie znalazła się formacja Hydrogen, ale też raper Durlanski, ubiegłoroczna finalistka Nadia, a także Saška Yanx, która po raz pierwszy nie zdobyła miejsca w finale chociaż w preselekcjach startowała już wielokrotnie. Odpadła również młoda wokalistka Kat Dora, nazywana „serbską Arianą Grande”.

Breskvica pod ostrzałem

Po obu półfinałach losowano pozycje startowe finalistów. Stawkę sobotniej rundy otworzy Iva Lorens, a zamknie Dušan Kurtić. W Centrum Prasowym RTS oraz w lokalnych mediach mówi się, że PzE24 wygra kobieta, a faworytki są cztery i los chciał, że wystąpią bardzo blisko siebie. Z numerem trzecim na scenie pojawi się Breskvica wspierana przez środowiska prawicowe z uwagi na narodowe brzmienie jej utworu „Orlovo gnezdo”. Wspiera ją wielu celebrytów, w tym syn słynnej Cecy, a ona sama swoimi wypowiedziami ociera się o kontrowersje, które nie umykają mediom. Przed pierwszym półfinałem powiedziała, że piosenki Konstrakty czy Luke Black’a nie reprezentowały narodu serbskiego, gdyż nie posiadały typowych dla Serbii etnicznych brzmień, a ona sama uważa, że jest to obowiązkowe jeśli chodzi o Eurowizję. Dodatkowo wczoraj pojawiły się sugestie medialne, że Breskvica stoi za manipulacją głosowania na PzE24. Na Twitterze/X pojawiły się fake newsy, które mają pokazać, że istnieje masowa akcja głosowania na „Orlove gnezdo” organizowana przez ekipę piosenkarki.Nie wycofam się i nie będę milczeć bo mam rozum, honor i jestem dobrze wychowana więc nigdy nie pozwoliłabym sobie na takie działania. Wstyd jest po waszej stronie, a po mojej jest miłość. Miłość do tej piosenki, muzyki i Serbii w której jestem urodzona” – skomentowała. Z uwagi na ogromną popularność jej utworu w sieci oraz wsparcie wielu znanych osób należy się spodziewać, że to Breskvica wygra głosowanie widzów i dostanie 12 punktów w televotingu. Możliwe jednak, że nie wygra, gdyż nie pozwoli jej na to jury.

Teya Dora i znaczenie utworu „Ramonda”

Zaraz po Breskvicy wystąpi faworytka wielu fanów – Teya Dora. Już w Centrum Prasowym dziennikarze pytali jej jak czuje się jako zwyciężczyni PzE24, ale ona sama nie uważa, że już może pakować walizki do Malmo. „Ramonda” cieszy się ogromną popularnością wśród wielu zagranicznych fanów, a występ do nowej wersji piosenki zdobył wiele pozytywnych opinii. Niektórzy mówią, że jest to występ gotowy na Eurowizję, z kolei pojawiły się też głosy, że w prezentacji scenicznej jeszcze czegoś brakuje. W trakcie rozmów z mediami za kulisami PzE 24 wyznała, że „Ramonda” to utwór o tradycyjnym brzmieniu ale w nowej aranżacji. Skomentowała też świetne wyniki Breskvicy na YouTube – „YouTube nie jest już tak miarodajny. Większe znaczenie ma wynik na Spotify” – uznała. W rozmowie w Green Roomie wyjaśniła też o czym jest jej utwór. Ramonda to kwiat, który jest symbolem Dnia Zawieszenia Broni po I wojnie światowej. Dzień upamiętnia serbskie ofiary wojny. Republika Serbii uznaje ten dzień za święto od 2012 roku, chociaż to ten kraj najdłużej uczestniczył w wojnie i poniósł największe straty zarówno wśród wojskowych jak i cywili. Warto dodać, że w finale po Teyi wystąpi Hristina, która co prawda faworytką nie jest, ale została bardzo pozytywnie odebrana poprzez ciekawy i odważny występ w którym lata nad sceną.

Zorja o symbolice występu

Z numerem jedenastym pojawi się trzecia faworytka PzE24 – Zorja. Wokalistka w pierwszym półfinale zachwyciła zarówno utworem „Lik u ogledalu” jak i symbolicznym występem, który odnosi się do jej życia i problemów z którym się zmaga. Piosenkarka już jakiś czas temu ujawniła, że cierpi na stany lękowe, które często przeszkadzają jej w normalnym funkcjonowaniu. „Czasem mam okres, że widzę czy coś się u mnie zmieniło i jeśli uznam, że to wystarczy to jestem szczęśliwa, ale jeśli tego nie ma, znaczy że przegapiłam okazję by czegoś nowego się o sobie nauczyć. Czy lęki odeszły? Nie, jedynie nauczyłam się z nimi żyć” – mówi. Wobec utworu Zorji pojawiły się komentarze, że jest to plagiat piosenki Billie Eilish, ale Zorja nie przejmuje się takimi opiniami. Także ona wypowiedziała się na temat Breskvicy i jej opinii o konieczności wplatania etnicznych brzmień w eurowizyjną piosenkę. „Nie zgadzam się z tym. Uważam, że pięknie jest łączyć etno brzmienia w każdego typu piosenkach, ale to absolutnie nie jest warunek w kontekście Eurowizji – mówi podkreślając, że lubi „Orlovo gnezdo”, ale na razie nie zdradzi, kto jest jej osobistym faworytem.

Konstrakta nie wierzyła w awans?

Po Zorji na scenie pojawi się Zejna, ale romską wokalistkę z pewnością przyćmi powracająca Konstrakta, której wylosował się numer 13. w finale. Reprezentantka Serbii z 2022 roku przygotowała kontynuację swojego występu do „In corpore samo” korzystając z podobnej koncepcji i mocno nawiązując do tego, co już pokazała w Turynie, ale wprowadzając też sporo nowości. Pojawia się chleb, który ma symbolizować prostotę życia w gonitwie za nowościami i staraniom, by być coraz lepszymi bo taka jest presja społeczeństwa. Chociaż jest uznawana za faworytkę, sama nie była pewna czy otrzyma awans do finału. „Zawsze we wszystko wątpię, od rana do nocy. Nie jest mi z tym łatwo” – przyznała mediom. Czy Konstrakta w sobotę wygra? Możliwe, chociaż nie każdemu podoba się fakt, że tak szybko wraca do preselekcji i nawiązuje do poprzedniego występu, którym zachwyciła publiczność. Jej pojawienie się w Centrum Prasowym wywołało ogromne zainteresowanie, a oczekiwania wobec niej i jej występu były bardzo duże.

Pół Serbii obejrzy finał PzE24?

Cztery wokalistki walczą o wygraną, a o tym, kto pojedzie do Malmo zadecyduje w sobotę jury (inne niż w półfinałach) oraz widzowie. Stosunek głosów to 50/50, a w przypadku prawdopodobnego remisu decydować będzie wyższa nota od publiczności. Chociaż preselekcje odbywają się bez udziału publiczności, PzE24 jest intensywnie promowane w Belgradzie poprzez liczne reklamy uliczne, bannery i plakaty, a pierwszy półfinał konkursu śledziło 1,3 miliona widzów. Szacuje się, że finał obejrzeć ma nawet 3 miliony widzów, czyli pół nacji. Centrum Prasowe już podczas półfinałów było pełne dziennikarzy i reporterów, a także ekip uczestników. Pomimo tradycyjnego chaosu, wszyscy świetnie się bawili, a artyści mogli liczyć na duże zainteresowanie zarówno na ściance, gdzie zadawano im pytania (obecni byli tam dziennikarze z czołowych serbskich portali) czy na drugiej ściance, gdzie czekali już fotoreporterzy. Wśród obecnych w Centrum Prasowym liczną grupę stanowili członkowie OGAE Serbia, a także eurowizyjne portale, m.in. Wiwibloggs czy Eurovoxx. Dziennik Eurowizyjny po raz czwarty ma okazję śledzić preselekcje dzięki akredytacji przyznanej przez RTS.

Relacja Macieja Błażewicza z Centrum Prasowego RTS PzE24 w Belgradzie, fot.: M. Błażewicz 2024