Autor artykułu: Łukasz Szydłowski
Dziś telewizja LRT zamyka etap zgłoszeniowy preselekcji. Ostatnia dekada dla Litwinów to ciąg dość dobrych wyborów, jednak żaden z nich nie przyniósł historycznego wyniku dla tego nadbałtyckiego kraju. Oczywiście nie zabrakło wpadek, bo trzykrotnie w tym czasie Litwini nie wystąpili w finale Eurowizji, jednak trzeba zauważyć, że LRT zostało eurowizyjnym „średniakiem”. Choć jeżeli zajrzymy głębiej to nie była to tak nudna dekada dla tego kraju na Eurowizji.
Długa droga na Eurowizję
To co wyróżnia Litwinów w Europie to maratony selekcyjne. Kandydatów jest mnóstwo, tak samo jak i etapów, które wyłaniają zwycięzcę w litewskich preselekcjach. Tak też było dekadę temu kiedy po trzyetapowej rywalizacji składającej się z ośmiu show zwyciężył Andrius Pojavis, który na etapie ćwierćfinału i półfinału wcale nie wydawał się być faworytem do wyjazdu do Szwecji. Andrius zrobił co swoje i awansował do finału z dziewiątego miejsca, jednak w koncercie finałowym zupełnie przepadł i zajął jedynie 22. miejsce zdobywając tylko 17 punktów. Wybierając utwór do Kopenhagi Litwini postanowili zorganizować aż dwunastotygodniową rywalizację o bilet na Eurowizję, choć pierwsze pięć z nich polegało na prezentacji coverów, później prezentowano już eurowizyjne utwory, które wędrowały między uczestnikami konkursu i tak po kolejnych pięciu odcinkach wyłoniono finałową trójkę, która zawalczyła o bilet na Eurowizję w Danii. W międzyczasie trwał też czteroetapowy wybór piosenek do półfinału preselekcji. W ten oto sposób najpierw poznaliśmy utwór Litwy – „Attention”, które pokonało „Take a Look at Me Now” oraz „It’s All About a Boy”. Po tygodniu Vilija, Mia i Vaidas walczyli o to, kto zaśpiewa „Attention” w Kopenhadze. Zarówno jury, jak i widzowie postawili na Viliję. Niestety tak skomplikowany i czasochłonny proces wyboru nie przełożył się na sukces Litwinki na Eurowizji. Litwa tym razem zakończyła rywalizację na jedenastym miejscu w półfinale, a do awansu zabrakło jej aż 16 punktów. Porażka nie skłoniła jednak litewskiego nadawcy do dużych zmian w formie wyboru. Co prawda w 2015 Litwini wybierali tylko przez 8 tygodni, ale już w trzecim odcinku poznaliśmy eurowizyjne propozycje, które wędrowały między artystami. Po sześciu tygodniach rywalizacji do finału awansowali Vaidas Baumila, Monika Linkyte i Mia – artyści, którzy rok wcześniej zajęli miejsca od drugiego do czwartego w litewskich preselekcjach. Z kolei jeżeli chodzi o piosenki postawiono na „This Time”, które komponowała między innymi Monika Liu, „The Right Way” oraz „Dangerous (S.O.S.)”. Po raz kolejny najpierw wybrano utwór i wygrało „This Time”. W finale Monika i Vaidas stworzyli duet na prośbę kompozytora utworu, być może ten ruch był kluczowy i sprawił, że selekcje zakończyły się wygraną duetu. Co prawda „This Time” wywalczyło awans do finału, jednak tam Monika i Vaidas zgromadzili jedynie 30 punktów, co pozwoliło na skromne 18. miejsce w końcowej klasyfikacji, a występ został zapamiętany głównie ze względu na pocałunki duetu i chórzystów w trakcie jego trwania.
Nowa forma maratonu selekcyjnego
W 2016 roku po raz kolejny postanowiono zorganizować wielotygodniową rywalizację o wyjazd na Eurowizję, która trwała aż dziesięć tygodni, jednak tym razem, aby awansować do finału selekcji trzeba było wystąpić aż pięć razy. Uczestnicy mieli więc czas by wykazać się kreatywnością i wprowadzać zmiany do swoich występów lub też tworzyć je zupełnie od nowa. Cała rywalizacja zakończyła się wygraną Donny’ego Montella, który reprezentował już Litwę na Eurowizji w Baku. Mimo silnej konkurencji w Sztokholmie Litwin przekonał do siebie na tyle mocno widzów, jak i jurorów by ostatecznie zająć 9. miejsce w finale konkursu. Dopiero drugi raz w historii swoich startów Litwa uplasowała się w czołowej dziesiątce finału, dlatego trzeba ten wynik traktować jako olbrzymi sukces tego państwa nadbałtyckiego. Ten świetny rezultat sprawił, że litewski nadawca w 2017 ponownie postawił na selekcyjny maraton trwający 10 tygodni, a o wygraną walczyło aż 49 artystów. Finał preselekcji odbył się w hali w Kłajpedzie, a zwyciężyła formacja Fusedmarc, która w pierwszych etapach rywalizacji nie była stawiana jako faworyt rywalizacji. Niestety euforii Litwinów nie podzieliła reszta Europy, a „Rain of Revolution” zajęło 17. miejsce w półfinale wyprzedzając jedynie San Marino. Mimo to nadawca litewski uznał najwyraźniej, że obecny format preselekcyjny to świetne uzupełnienie zimowej ramówki i pozwolił Litwinom na śledzenie koncertów preselekcyjnych aż przez 8 tygodni. W preselekcjach wystąpiła między innymi grupa The Roop, jednak tym razem Litwini postawili na emocjonalne „When We’re Old” Ievy Zasimauskaite. Na eurowizyjnej scenie z Ievą pojawił się nawet jej mąż (obecnie już były), a wzruszający występ pozwolił reprezentantce Litwy zająć dwunaste miejsce w finale. W 2019 finał narodowy to tylko siedem tygodni rywalizacji, ale aż 49 uczestników, a jedna z uczestniczek Monika Marija startowała nawet z dwoma utworami, Litwini uznali je za na tyle dobre, że obie piosenki awansowały do finału, a Monika wycofała „Criminal” z rywalizacji. Selekcje wygrał jednak Jurijus (fot.) z „Run with the Lions”. Niestety mimo że widzowie w Europie widzieli ten utwór w finale Eurowizji, to jednak bardzo słabe noty od jury sprawiły, że Litwa zajęła 11. miejsce w półfinale.
Pabandom is naujo – nowa odsłona litewskich selekcji
Nowa nazwa, mniej uczestników i tylko sześć tygodni rywalizacji – tak w skrócie można opisać „Pabandom is naujo (Spróbujmy ponownie)”, czyli nowy format preselekcji na Litwie. Była to też nowa jakość muzyczna, bo do tej pory na Litwie dość często dominowały mocno generyczne i poprawne utwory, a często zwyciężały one nawet selekcje. Tym razem było inaczej – zarówno muzycznie, jak i wizualnie była to nowa jakość, a czytelnicy Dziennika Eurowizyjnego uznali „Pabandom is naujo” za najlepsze selekcje 2020 roku. Finał z udziałem ośmiu uczestników w Kownie wygrała grupa The Roop, która wygrała zarówno w głosowaniu jury, jak i widzów. The Roop zdobyli ogromne poparcie widzów, w finale oddano na nich ponad 50 tysięcy głosów, a ich utwór „On Fire” był stawiany jako jeden z faworytów konkursu w Holandii. Niestety pandemiczna rzeczywistość nie pozwoliła na organizację Eurowizji w 2020 roku. Co ciekawe LRT mimo pozytywnego odbioru The Roop w Europie nie postawiło na wybór wewnętrzny w 2021 roku. Zorganizowano kolejną edycję nowego formatu, tym razem jedynie z 21 uczestnikami, a The Roop otrzymali automatyczną kwalifikację do finału. Przed finałem fani zastanawiali się jedynie czy jury przyzna dwunastkę triumfatorom sprzed roku, bo jedynym konkurentem do tej noty wydawał się być Gebrasy. U widzów The Roop zdominowali totalnie głosowanie, zdobywając praktycznie 50% więcej głosów niż rok wcześniej (ponad 74 tysiące, a pozostali finaliści łącznie zebrali niespełna 12 tysięcy głosów). The Roop ponownie byli wysoko notowani przed Eurowizją, jednak w 2021 roku pojawiło się też kilku innych faworytów. Ostatecznie „Discoteque” zajęło jedynie 8. miejsce, co i tak należy uznać za duży sukces, bo to drugi najlepszy wynik w historii startów Litwy.
Dwa lata z Moniką L.
Lata 2022 i 2023 to kontynuacja uruchomionego w 2020 roku formatu – w 2022 roku w stawce mieliśmy 34 artystów, sporo z nich miało za sobą starty w poprzednich latach, jednak i tym razem pojawiła się faworytka, która zdominowała całe show – Monika Liu zaproponowała swoim rodakom utwór po litewsku, coś czego z Litwy na Eurowizji brakowało, kraj ten niemalże zawsze stawiał na język angielski. Tym razem było jednak inaczej i po raz kolejny Litwa wyszła poza szablony w które dość bezpiecznie szła przez wiele lat. Elegancka prezentacja tej dość oryginalnej muzycznie propozycji dała Litwie kolejny finał, a tam Monika zajęła 14. miejsce. W tym roku LRT zdecydowało się na zmniejszenie stawki PIN do 30 utworów, a rywalizacja trwała tylko 5 tygodni. Przed finałem do wygranej typowano Rutę Mur i Beatrich, jednak mała zmiana i dodanie frazy „Ciuto Tuto” do utworu Moniki Linkyte sprawiło, że wybrzmiał on zupełnie inaczej, a Monika pokonała dwie faworytki. Monika zaskoczyła także na samej Eurowizji, bo poprawiła swój wynik z Wiednia, zostawiając w tyle wielu innych faworytów typowanych do wysokich miejsc – Linkyte wraz ze swoim znakomitym chórkiem otarła się praktycznie o czołową dziesiątkę konkursu zajmując ostatecznie 11. miejsce.
Niektóre decyzje litewskiego nadawcy co do formy wyboru reprezentanta w ostatniej dekadzie mogą dziwić, trzeba jednak przyznać, że LRT nie bało się eksperymentów i zmian. O ile w latach 2013-2019 często brakowało odpowiedniej jakości, a sam format selekcji był zbyt mocno rozbudowany i chaotyczny, a występy na Eurowizji często dość bezbarwne, to jednak wprowadzenie nowego formatu selekcyjnego odmieniło zarówno same preselekcje na Litwie, jak i przełożyło się na trzy dobre występy w majowym konkursie. Jak już informował Dziennik Eurowizyjny LRT planuje nowy format w 2024 roku – Eurovizija.LT, który ma składać się z 4-5 półfinałów i finału z superfinałem, w którym to o rezultacie będą decydować jedynie widzowie. Zgłoszenia wysłali byli reprezentanci Andrius Pojavis i The Roop. Czy Litwini znów postawią na powracającego artystę, a może kolejny rok z rzędu wybiorą wokalistkę o imieniu Monika? Fani Eurowizji, jak i zapewne sami Litwini oczekują jednak dobrego poziomu muzycznego, a dobrych piosenek za czasów PIN nie brakowało, miejmy nadzieję, że Eurovizija.LT nie odwróci tego trendu.
Autor artykułu: Łukasz Szydłowski, fot.: M. Błażewicz 2019
