Autor artykułu: Michał Tylek
Słodko-gorzka dekada Portugalczyków
Można bez cienia wątpliwości stwierdzić, że od ostatniego Konkursu Piosenki Eurowizji w Malmö wydarzyło się u Portugalczyków bardzo dużo. Dwie absencje, trzy eliminacje w półfinale, ale przede wszystkim zwycięstwo Salvadora Sobrala i organizacja ESC 2018 w Lizbonie charakteryzują te dziesięć lat w wykonaniu państwa z Półwyspu Iberyjskiego. Tak rozbieżne rezultaty potwierdzają tylko, że koło portugalskich propozycji nie można przejść obojętnie – albo się je uwielbia, albo nienawidzi. Zobaczmy więc, jakie emocje wzbudzały one przez ostatni czas i czym zapisały się w historii konkursu.\
Rozczarowujący powrót
Gdy Malmö, gospodarz nadchodzącej Eurowizji, miało przywilej organizować to wydarzenie w 2013 roku, Portugalia postanowiła się tam nie pojawić. Powodem absencji miały być problemy finansowe. Rok później RTP powróciło jednak na największą europejską scenę reprezentowane przez Suzy z utworem „Quero Ser Tua”. Piosenkarka wylatywała do Kopenhagi w cieniu oskarżeń, jakoby głosowanie widzów podczas Festival da Canção zostało ustawione. Ostatecznie nie doszło do jakichkolwiek zmian. Występ półfinałowy w wykonaniu Suzy nie był jednak wystarczający do awansu, plasując Portugalię tuż pod kreską – na jedenastej pozycji. W 2015 roku było jeszcze gorzej. Utwór „Há um Mar que nos Separa” w wykonaniu Leonor Andrade wystarczył tylko na czternaste miejsce w półfinale, zdobywając skromne dziewiętnaście punktów. To właśnie długotrwały brak sukcesów mógł być jednym z powodów, dla których RTP poinformowało, że nie wyśle swojego reprezentanta na następny konkurs do Sztokholmu.
Upragniony triumf
Powrót do rywalizacji w 2017 roku przerósł najśmielsze oczekiwania nie tylko Portugalczyków, ale i wszystkich fanów konkursu. Wielkie zwycięstwo okraszone niepobitym do tej pory wynikiem 758 punktów, a wszystko za sprawą skromnego Salvadora Sobrala. Początkowo triumf w Festival da Canção 27-letniego wówczas wokalisty nie wywołał większego poruszenia w eurowizyjnym świecie, a bukmacherzy przewidywali, że Portugalia nie będzie liczyć się w walce o najwyższe cele. Bezwzględnym faworytem zdawał się być wtedy Włoch Francesco Gabbani. W ostatnich miesiącach przed rozpoczęciem konkursu trend ten zaczął się jednak odmieniać, a już w samym Kijowie zaczęto poważnie brać pod uwagę scenariusz, w którym szklany mikrofon powędruje w ręce Sobrala. Mimo, że Portugalczyk nie był i nie jest ulubieńcem eurowizyjnego fandomu, jego skromny występ z klimatyczną balladą „Amar Pelos Dois” poruszył zarówno widzów, jak i jurorów z całej Europy, wygrywając głosowanie u obu tych grup rekordowym wynikiem 758 punktów. Sobral tym samym został pierwszym w historii portugalskim zwycięzcą konkursu, a organizacja show w 2018 roku przypadła telewizji RTP.
Zapraszamy do Lizbony
Na potwierdzenie gotowości Portugalczyków do organizacji Konkursu Piosenki Eurowizji 2018 nie musieliśmy długo czekać, bowiem już następnego dnia po finale w Kijowie dyrektor generalny RTP oznajmił podjęcie się tego wyzwania. Dwa miesiące później areną konkursu została wybrana lizbońska Altice Arena o pojemności dwudziestu tysięcy widzów. Swój występ w stolicy Portugalii zapowiedziały aż 43 państwa, wyrównując dotychczasowy rekord. Konkursowa scena zaprojektowana przez Floriana Wiedera znacznie różniła się od poprzednich, bowiem nie zawierała ekranów LED, w pewien sposób zachęcając do skupienia się nie tyle na aspekcie wizualnym, co na samym artyście i prezentowanej przez niego muzyce. Samo widowisko stało na naprawdę wysokim poziomie, a po zwycięstwo sięgnęła Netta z utworem „Toy”, o 93 punkty pokonując Eleni Foureirę i jej „Fuego”. Tamtoroczny konkurs niestety zapisał się na kartach historii również w niechlubny sposób. Podczas występu reprezentującej Wielką Brytanię SuRie na scenę wtargnął mężczyzna, który zakłócił przebieg występu i odbierając piosenkarce mikrofon wykrzyczał anty-Brexitowe hasła. Propozycja gospodarzy, podobnie jak w wielu przypadkach, nie zachwyciła widzów i Portugalia na własnej ziemi znalazła się na ostatnim miejscu w finale. Barw organizatorów broniła wówczas Cláudia Pascoal z utworem „O jardim”.
Europa nie zrozumiała Portugalii
Rok później, reprezentantem Portugalii na 64. Konkursie Piosenki Eurowizji w Tel-Awiwie był Conan Osiris z nietuzinkową propozycją „Telemóveis”. Utwór przygotowany przez artystę z Lizbony był bardzo ciekawym i niecodziennym połączeniem muzyki elektronicznej i tradycyjnych brzmień. Sama prezentacja sceniczna w wykonaniu ekscentrycznego Osirisa i towarzyszącego mu tancerza również wyraźnie różniła się od tego, co na Eurowizji już widywaliśmy. W ogólnym rozrachunku propozycja ta okazała się jednak zbyt trudna do zrozumienia dla zwykłego widza, dając Portugalczykom rozczarowujące piętnaste miejsce w półfinale.
Powrót do finału i dobre rezultaty
Przedstawicielem Portugalii na Eurowizji 2020 w Rotterdamie miała być Elisa z utworem „Medo de sentir”. Konkurs jednak odwołano, a RTP postanowiło wyłonić przyszłorocznego reprezentanta tradycyjnie poprzez Festival da Canção. Tak więc do Holandii w 2021 roku wybrał się zespół The Black Mamba z piosenką „Love Is On My Side” śpiewaną całkowicie w języku angielskim, po raz pierwszy w portugalskiej historii. Charyzma wokalisty Pedro Tatanki, świetnie przygotowany staging, jak i sam utwór zaprowadziły Portugalczyków do solidnego dwunastego miejsca w wielkim finale, co wyłączając triumf Salvadora Sobrala było najlepszym rezultatem tego kraju od 1998 roku. W Turynie zaś było jeszcze lepiej. Klimatyczny utwór „Saudade, saudade” w wykonaniu MARO szybko zgromadził wielu fanów w całej Europie, a sam występ na eurowizyjnej scenie jeszcze bardziej wzmocnił emocje przekazywane przez artystkę. Wszystko to przełożyło się na 207 punktów i dziewiątą lokatę, co bez wątpienia mogło stanowić powód do zadowolenia. W tym roku Portugalia przedłużyła swoją finałową passę za sprawą charyzmatycznej Mimicat. Co prawda wszystko skończyło się 23. miejscem, ale kolejna Eurowizja niezakończona na półfinale mogła cieszyć. Sama propozycja „Ai coração” była naprawdę dobrym pokazem portugalskich klimatów i tamtejsi fani mogli ze swojej reprezentantki być naprawdę dumni.
Plany na Malmo
Wiemy już, że reprezentant Portugalii na Konkurs Piosenki Eurowizji 2024 wybrany zostanie po raz kolejny przez Festival da Canção. Co więcej, RTP ogłosiło już listę czternastu zakwalifikowanych kompozytorów, a także sześciu wykonawców dodatkowo wyselekcjonowanych drogą otwartego konkursu. Tak więc o wyjazd do Malmö na przełomie lutego i marca powalczą m.in. Bispo, Cristina Clara, João Borsch, Mila Dores, Perpétua czy Rita Onofre. Kogo wybierze Portugalia? Przekonamy się już za parę miesięcy.
Weź udział w JESC top100
- Swórz swój ranking dziesięciu ulubionych piosenek z JESC 2003-2023.
- Uszereguj od najlepszego do najgorszego
- Wyślij na dblaszczyk@onet.pl do 11 grudnia
- Pamiętaj, by w mejlu podać też nazwę swojego profilu jako członka grupy Dziennika Eurowizyjnego na Facebooku
Więcej informacji TUTAJ.
Autorem artykułu jest Michał Tylek, fot.: M. Błażewicz 2018
