Eurowizja 2024 z 37 krajami. Na liście nie ma Macedonii
Europejska Unia Nadawców ogłosiła, że co najmniej 37 krajów weźmie udział w Eurowizji 2024. Mimo, że czekaliśmy na listę bardzo długo, nie jest ona zaskakująca i zawiera tylko jeden powracający kraj – Luksemburg (RTL). Sporym zawodem jest brak Macedonii (MRT) – zgodnie z przypuszczeniami telewizja macedońska nie zdołała przygotować odpowiedniego budżetu i nie weźmie udziału w ESC 2024. Będzie to już drugi konkurs z rzędu bez reprezentanta tego bałkańskiego kraju. Na liście są kraje, których udziału nie byliśmy pewni – Armenia, Australia oraz Izrael, którego obecność może wywoływać kontrowersje z uwagi na działania wojenne na Bliskim Wschodzie. Zgodnie z wcześniejszą deklaracją Dziennik Eurowizyjny nadal ogranicza informowanie o przygotowaniach tego kraju do Eurowizji w związku z upolitycznieniem preselekcji przez telewizję KAN. Spis nadawców zawiera również Telewizję Polską. Nasz kraj został zgłoszony do udziału w ostatniej chwili i telewizja nadal nie ogłosiła sposobu, w jaki wybierze reprezentanta do Malmo.
Czekamy na Rumunię. Kiedy poznamy decyzję?
Lista nie jest jeszcze kompletna, gdyż brakuje tam nadawcy TVR z Rumunii. Europejska Unia Nadawców podała, że nadal prowadzone są rozmowy z Rumunami ws. udziału w Eurowizji. Telewizja z Bukaresztu ma istotne problemy finansowe związane z odcięciem dotacji rządowych. Wymusza to na niej istotne oszczędności i na razie nie wiadomo, czy TVR będzie w stanie pokryć koszt uczestnictwa i przygotowań reprezentanta. Nie wiemy też kiedy dokładnie decyzja w sprawie TVR zostanie podjęta. Portal Eurovoix przypomina, że podobne negocjacje EBU prowadziło ze słoweńskim nadawcą RTV SLO i dopiero w połowie stycznia 2014 oficjalnie potwierdzono, że Słowenia jednak nie wycofa się z konkursu. W przypadku Rumunii nie należy jednak nastawiać się na wielki sukces negocjacji i istnieje spore ryzyko, że Rumunia zmuszona będzie opuścić konkurs pierwszy raz od 2016 roku, gdy została zdyskwalifikowana z powodu długu wobec EBU. Do tej pory kraj wystartował 23 razy z czego aż 19 razy był w finale. Dopiero w 2018 roku Rumunia pierwszy raz została wyeliminowana w półfinale, ale od tego czasu nadawca zaczął podejmować nieprzemyślane decyzje, które kończyły się kolejnymi przegranymi w półfinale.
Eurowizja dotknięta przez politykę i finanse
Z uwagi na zmiany polityczne zachodzące w Europie oraz rosnące koszty uczestnictwa konkurs traci nadawców gotowych do udziału. Z powodów finansowych nie ma już w stawce Macedonii, Czarnogóry czy Bośni i Hercegowiny, z kolei z powodu nałożonych sankcji wykluczony jest start Białorusi i Rosji. Brak też Węgier, Turcji czy Maroka, a ich absencja wynika z decyzji podejmowanych na szczeblu rządowym. Z uwagi na restrukturyzację i brak odpowiednich zasobów swoich reprezentantów nie wysyłają Andora czy Monako. Nie znamy powodu wycofania się Bułgarii, jednak kraj już drugi rok z rzędu nie pojawi się na eurowizyjnej scenie. Po raz kolejny EBU odrzuciło możliwość zaproszenia do debiutu Kazachstanu, chociaż kraj był obecny na Eurowizji Junior. Nie ma też państw takich jak Algieria, Egipt, Jordania, Liban, Libia i Tunezja, których telewizje mają prawo do startu, ale nigdy z niego nie skorzystały. Nie ma też co liczyć na debiut Watykanu. Z uwagi na brak nadawcy w EBU nie jest możliwy debiut Kosowa.
Bywało lepiej. Rekord to 43 kraje
Od momentu rozbudowania konkursu o półfinał do teraz liczba krajów niewiele się zmieniła. Do Stambułu w 2004 trafiło 36 delegacji, natomiast rok później było ich już 39 (a mogło 40, gdyby nie odsunięcie Libanu). Z powodu rezygnacji Austrii i Węgier oraz powolnego rozpadu konfederacji Serbii i Czarnogóry Ateny w 2006 przywitały 37 krajów, czyli tyle, co w 2024. Rozpad post-jugosłowiańskiej konfederacji dał w 2007 debiut dwóch krajów, dodatkowo pojawiły się też Gruzja i Czechy, a Austria z Węgrami wróciły – mieliśmy więc rekordowe (ówcześnie) 42 kraje w stawce. Obecny rekord padł jednak w 2008 gdy uruchomiono drugi półfinał. Startowały 43 państwa, a rekord byłby utrzymany, gdyby w 2009 nie wycofała się (przymuszona do takiej decyzji) Gruzja. W 2010 widać już było skutki kryzysu finansowego w Europie i spadek startujących państw – było ich 39. Na szczęście w 2011 wszystko wróciło do normy i znów wyrównano rekordowy wynik – 43 piosenki. I znów – podobnie byłoby w 2012 gdyby nie polityczne zawirowania na Kaukazie, które wymusiły rezygnację Armenii. Rok 2013 to kolejne obniżenie frekwencji, do 39 państw, a kolejny duży kryzys finansowy wywołał wycofanie kolejnych krajów, stąd w 2014 mieliśmy ich już tylko 37 (tyle co teraz). Na jubileuszowy, sześćdziesiąty konkurs udało się zebrać 40 krajów, w tym doczepioną jako atrakcję Australię. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby z uwagi na kryzys krymski nie wycofała się Ukraina. Blisko rekordu był Sztokholm 2016 – znów mieliśmy mieć 43 państwa, jednak nie udało się tego osiągnąć z uwagi na dyskwalifikację Rumunii, mimo, że kraj miał już wybranego reprezentanta i piosenkę.
37 krajów to niska frekwencja
W 2017 wyrównanie rekordu nie udało się z powodów politycznych. Miały być 43 telewizje, ale zdyskwalifikowano Rosję. Na szczęście Lizbonie w 2018 nic nie przeszkodziło i po raz trzeci (i ostatni) mieliśmy największy konkurs z 43 krajami. Tel Awiw 2019 mógł mieć 42 państwa, ale doszło do nagłej rezygnacji Ukrainy, która nie była w stanie wybrać reprezentanta zgodnego z restrykcyjnymi wymaganiami wewnętrznymi. 41 państw planowało wysłać swoje reprezentacje do Rotterdamu w 2020, ostatecznie jednak do wznowionego rok później konkursu przystąpiło już tylko 39 telewizji. Najpierw straciliśmy Węgry i Czarnogórę, a po drodze wypadły nam też Armenia i objęta sankcjami Białoruś. Turyn 2022 miał 40 telewizji startujących w konkursie, ale Liverpool już tylko 37 i tutaj głównym problemem były finanse, o czym niektórzy nadawcy mówili głośno. Przyszłoroczny konkurs może mieć znów tylko 37 krajów, a w najlepszej sytuacji będzie ich 38 – do wyrównania rekordu zabraknie i tak jeszcze pięciu telewizji. Z tych 37 krajów sześć będzie automatycznie w finale (Big5+Szwecja) co oznacza, że w półfinałach startować ma 31 nadawców – w jednej grupie będzie ich 16, w drugiej tylko 15. O tym, jak dokładnie wyglądać będą składy półfinałowe zadecyduje losowanie pod koniec stycznia.
Źródło: Eurovision.tv, Wikipedia, Eurovoix, fot.: M. Błażewicz 2023
