
Dziś w Kijowie odbyła się ceremonia losowania półfinałów oraz przekazania kluczy do miasta z rąk władz Sztokholmu do rąk mera Kijowa. Pełno było przemówień, czytania z kartek i słabego akcentu angielskiego. Ceremonię prowadzili Timur Miroshnychenko i Nika Konstantinova – niestety, nie wypadli najlepiej. Byli bardzo sztywni i popełniali sporo małych błędów, zwłaszcza Nika, która np. pomyliła Finlandię z Norwegią. Niezbyt udanym pomysłem było zaproszenie Ruslany, która wbiegła na scenę z przemową odczytaną po angielsku, a później zupełnie nie potrafiła odnaleźć się w roli osoby losującej półfinały dla krajów finałowych. Z kolei Jamala (fot.), która odebrała mnóstwo braw i gratulacji, zdawała się być bardzo spięta. Doszło też do cichego bojkotu Rosji. Gdy Nika wyciągała kolejne koperty z nazwami państw, z publiczności rozlegały się brawa. W przypadku wyciągnięcia Rosji, nastała cisza – niezręczna dla prowadzących.
Pełne wyniki losowania zostały zaprezentowane w poprzednim artykule – TUTAJ. Polska wystartuje w I półfinale (pierwszy raz od czasu powrotu na Eurowizję) i przypadnie jej miejsce startowe od 10 do 18, czyli w drugiej połowie, co jest nowością w historii naszych startów. Niestety, panuje powszechna opinia, że losowanie nie było dla nas zbyt szczęśliwe, bo w naszej grupie jest stosunkowo niewiele punktowych sprzymierzeńców, a sporo państw uznawanych za „pewniaków do awansu”. Spośród naszych sąsiadów jedynie Czesi będą mogli na nas głosować. O awans rywalizować będziemy z krajami Bałkanu Południowo-Zachodniego (Albania, Czarnogóra i Grecja), trzema państwami Zakaukazia (Armenia, Gruzja, Azerbejdżan), odosobnionymi w tej grupie Słowenią i Belgią oraz Łotwą. Będą też Szwecja, Finlandia i Islandia oraz Portugalia, Cypr, Mołdawia i Australia. Dodatkowo głosować na Polskę będą mogli widzowie i jurorzy z Hiszpanii, Włoch i Wielkiej Brytanii.
Chociaż dwa lata nie startowaliśmy w Eurowizji z dwoma półfinałami, już w tamtym roku Polsce udało się znaleźć w jednej grupie półfinałowej ze wszystkimi krajami konkursu. Aktualnymi rekordzistami w dzieleniu półfinału z naszym krajem są Grecja (2008-2011 i 2017), Norwegia (2008-2009, 2010-2011 i 2014-2015) oraz Słowenia (2008-2009, 2014-2017) – we wspólnym półfinale startowaliśmy aż 6 razy. Jeśli chodzi o punkty, przekazane Polsce w półfinale przez te kraje, to najbardziej hojna była Norwegia – łącznie 30 punktów, niestety, w tym roku nie będziemy mogli liczyć na jej wsparcie. Z Albanią, Azerbejdżanem, Finlandią, Irlandią, Litwą i Łotwą spotkaliśmy/spotkamy się w półfinale aż 5 razy, z czego najwięcej punktów przekazała nam Irlandia – aż 39! Czterokrotnie przypisano nas do tego samego półfinału z Belgią, Gruzją, Islandią, Izraelem, Maltą, Mołdawią, Portugalią, Serbią i Szwajcarią – z tego grona najwięcej punktów mieliśmy od Belgii (łącznie 18 pkt). Trzy razy ten sam półfinał dzieliliśmy z Armenią, Białorusią, Cyprem, Czarnogórą, Estonią, Macedonią, Rosją i San Marino, dwa razy z Australią, Bośnią, Chorwacją, Czechami, Danią, Holandią, Rumunią, Słowacją, Szwecją, Ukrainą i Węgrami. Po jednym razie rywalizowaliśmy o finał z Andorą, Austrią, Bułgarią i Turcją.
Tegoroczne losowanie przerwało ciąg wspólnych półfinałów z Litwą, Szwajcarią i Norwegią – przez cztery ostatnie edycje Eurowizji (z naszym udziałem) mieliśmy tę samą grupę. Z kolei ze Słowenią rywalizować będziemy już czwarty raz pod rząd. Po raz pierwszy od 2010 roku spotkamy się w tej samej grupie z Mołdawią. Pomijając rok 2008, z Azerbejdżanem zawsze stykamy się podczas lat nieparzystych, a z Białorusią i Macedonią podczas lat parzystych. Nadal nie jest nam dane powalczyć przeciwko Estonii (ostatni raz w 2010) czy Holandii (ostatni raz w 2009).
Zliczając punkty, które Polska otrzymała w półfinałach (w przypadku 2017 liczone tylko punkty od widzów) okazuje się, że najczęściej w walce o finał wspierają nas Irlandia (39 pkt), Norwegia (30 pkt), Litwa (21 pkt) i Białoruś (19 pkt). Niestety, wszystkie te kraje w tym roku znalazły się w drugim półfinale. Po 18 punktów dały nam Belgia i Ukraina. W tym roku wylosowaliśmy miejsce w półfinale z Finlandią, Czarnogórą i Czechami, które jeszcze nigdy nie przekazały nam punktów w półfinałach. W naszej grupie na pewno możemy liczyć na wsparcie Belgii, Włoch, Wielkiej Brytanii, Islandii czy Szwecji. Pewniakami do awansu są Australia, Azerbejdżan, Szwecja, Armenia czy Grecja, ale wiadomo, że bazujemy tylko na dotychczasowych rezultatach, bo te kraje nie opublikowały jeszcze swoich utworów.
W drugim półfinale wystartują bardziej „zbite” grupy państw. Rosja z Białorusią, Litwą i Estonią oraz głosująca w tej grupie Ukraina, Norwegia z Danią, Szwajcaria z Austrią i Węgrami (+ głosujące Niemcy z Francją) oraz kraje b. Jugosławii – Serbia, Chorwacja i Macedonia, a do tego Rumunia z Bułgarią. Odosobniona jest Irlandia. W tej grupie znalazły się także San Marino (bez wsparcia Włoch) oraz Izrael z Maltą i Holandią. Tutaj pewniaków jest mniej – na pewno wymienić należy Rosję (po raz pierwszy w historii w II półfinale) i zapewne Rumunię, która nadal ma pełną pulę awansów w Eurowizjach w których uczestniczyła.
Chociaż nie znamy jeszcze wszystkich piosenek, już teraz żartuje się, że I półfinał otworzyć może Czarnogóra, która robiła to w latach 2008-2009 i po powrocie w 2012 roku. Czy Polska swoim utworem zasłuży na zamknięcie stawki? Przekonamy się wkrótce!
Dodatkowe akcje dla czytelników Dziennika Eurowizyjnego!
- Głosowanie jurorów RSC w preselekcjach Szwajcarii, Hiszpanii, Łotwy, Litwy, Mołdawii, Estonii, Malty, Węgier i Islandii. Swoje punktacje należy wysyłać na blazewicz.poczta@gmail.com – szczegóły i terminarz TUTAJ.
Źrodło: Analiza przygotowana przez autora Dziennika Eurowizyjnego, fot.: ESCkaz
