Polski finał narodowy 18 lutego – plusy i minusy tych zmian [Komentarz]

Zgodnie z wcześniejszymi informacjami dziś Telewizja Polska miała opublikować listę finalistów Krajowych Eliminacji, których finał planowano na 11 lutego. Fani Eurowizji praktycznie przez cały dzień czekali na aktualizację strony eurowizja.tvp.pl, aż w końcu doczekali się, ale nie tego, czego się spodziewali. Telewizja Polska pod wieczór poinformowała, ze z powodu wysokiego zainteresowania udziałem w konkursie etap przyjmowania zgłoszeń zostaje ponownie otwarty i zakończy się dopiero 10 lutego, ogłoszenie finalistów ma nastąpić najpóźniej 13 lutego, a sam finał odbędzie się w sobotę 18 lutego, zamiast filmu „Wodny Świat”, który miał być „Hitem na sobotę”. Na stronie eurowizja.tvp.pl ponownie pojawił się regulamin preselekcji. Zasady konkursu pozostały niezmienne.

Przesunięcie terminu preselekcji i ponowne uruchomienie etapu zgłoszeniowego spotkało się z bardzo negatywnymi reakcjami fanów konkursu, którzy uważają, że Telewizja Polska działa w sposób nieprofesjonalny. Na skrzynkę kontaktową TVP jak i na fanpage Eurowizja TVP na Facebooku wylała się fala wiadomości od osób, który krytykują takie działania. Głównym powodem niezadowolenia jest fakt, że teraz wykonawcy, którzy po 10 lutego zakwalifikują się do finału będą mieć jedynie tydzień na przygotowanie występów. Może być jeszcze gorzej, bo nieoficjalnie mówi się, że listę finalistów zobaczymy dopiero w poniedziałek, 13 lutego. Niektórzy wykonawcy już informują, że w związku ze zmianami i lekceważącym podejściem do kandydatów, którzy zgłosili się terminowo, planują rezygnację z walki o Eurowizję.

Krótkie oświadczenie TVP spowodowało lawinę nieoficjalnych doniesień i nawet teorii spiskowych. Mówi się, że TVP nie jest zadowolona z poziomu nadesłanych kompozycji, a komisja nie była w stanie wybrać minimum pięciu utworów, które mogłyby startować w konkursie. Powodem zmiany terminu może być też chęć zwiększenia oglądalności show poprzez dodanie „większych” nazwisk, które przyciągnęłyby publiczność przed telewizory. Najprawdopodobniej wykonawcy, którzy w terminie wysłali swoje utwory nie zaprezentowali zbyt wysokiego poziomu, a TVP nie chciała przepuszczać ich do finału z takimi utworami, by nie narazić się na krytykę. Nieoficjalnie mówi się, że największe gwiazdy polskiego rynku muzycznego zignorowały preselekcje, a ci najbardziej popularni to np. Iwona Węgrowska, Kasia Popowska, Mateusz Mijal, Lanberry czy Monika Urlik. Istnieje jednak przekonanie, że 14 dodatkowych dni to i tak za mało, by zachęcić znanych wykonawców do udziału w konkursie, zwłaszcza, że na pewno dojdą ich słuchy o tym, jak preselekcje są organizowane i jak mało czasu finaliści będą mieli na przygotowanie występów scenicznych.

Są i plusy tych zmian. Niektórzy wykonawcy będą mieli okazję poprawić swoje zgłoszenia poprzez doszlifowanie swoich propozycji i wysłanie ich ponownie. „Jako mało znany artysta, słysząc utwory zgłoszonych miałem już świadomość, że mój utwór się wybija, ale niestety nie zdążyłem dokończyć wszystkiego, co bym chciał, a teraz mam na to czas, ale mam też czas na premierę, która będzie miała miejsce zanim pojawią się nazwiska wybranych finalistów, aby fani Eurowizji mogli poznać utwór zanim dowiedzą się, kto jest w dziesiątce i sami obiektywnie ocenić moją piosenkę” – mówi jeden z wykonawców w rozmowie z Dziennikiem Eurowizyjnym, jednocześnie dodając, że ma nadzieję iż TVP będzie miała na celu dobro naszego kraju i do finału wybierze najlepsze utwory, a nie propozycje najbardziej znanych wykonawców. Swój utwór może wysłać także wokalistka Lanberry, którą niektóre polskie media (po publikacji Dziennika Eurowizyjnego) zdążyły już całkowicie zdyskwalifikować z preselekcji ze względu na wysłanie nieregulaminowego utworu, chociaż TVP nigdzie oficjalnie nie wypowiadała się o tej propozycji. Jeśli wokalistka faktycznie jest zainteresowana startem, ma 14 dni na przygotowanie całkiem nowej propozycji.

Zmiana terminu preselekcji oznacza, że 18 lutego TVP będzie rywalizować o eurowizyjnego widza z Węgrami i Maltą, gdzie tego samego dnia także odbędą się finały preselekcji narodowych. W sobotę planowane są również półfinały w Słowenii, Szwecji, na Ukrainie czy na Litwie. Dokładna godzina preselekcji polskich nie została jeszcze uwzględniona w ramówce, ale najprawdopodobniej będzie to ponownie 20:30. Żadnych nowych szczegółów nie podano. Złośliwi twierdzą, że to jeszcze nie koniec niespodzianek, a całe zamieszanie z przesunięciem terminu zgłoszeń skończy się…anulowaniem konkursu i wyborem wewnętrznym. Niby jest to niemożliwe, ale do południa nawet prowadzący Dziennika Eurowizyjnego uważał, że przesunięcie finału o tydzień jest niemożliwe. Warto wspomnieć, że duże zainteresowanie o którym informuje TVP faktycznie jest widoczne. 132 zgłoszenia wynik podobny do tego z 2010 roku, co jest drugim najlepszym rezultatem po 2011 roku, gdy do TVP wpłynęło ok. 200 zgłoszeń. Rok temu nadawca otrzymał jedynie 88 piosenek.

Takie sytuacje miały już miejsce w Europie, chociaż najczęściej dotyczyły tylko zmiany długości etapu przyjmowania zgłoszeń i dotyczyły głównie państw Europy Południowo-Wschodniej, bo dla Zachodu ramówka telewizyjna jest bardzo ważna i, ponieważ ustalana jest z dużym wyprzedzeniem, nie można jej praktycznie zmieniać. Najciekawszym przykładem preselekcyjnej afery jest sytuacja z Kiszyniowa w 2006 roku. Po swoim udanym debiucie Mołdawia miała ochotę na powtórzenie sukcesu z Kijowa. Niestety do preselekcji przyjęto głównie średniej jakości utwory, a finał narodowy zakończył się potrójnym remisem i zamiast go rozstrzygnąć, postanowiono stworzyć nową odsłonę i dodatkowo przyjąć też innych chętnych. Wykorzystał to Arsenium, który był wtedy „gorącym” nazwiskiem ze względu na popularność trio O-Zone. Zgłosił się do drugiego finału (chociaż nie był kandydatem do pierwszego) i wygrał preselekcje.

Zamieszanie często miała też Ukraina – w 2010 roku zdecydowano, że reprezentant wybrany zostanie wewnętrznie, jednak z powodu protestu środowisk muzycznych zrezygnowano z pomysłu wysłania na Eurowizję wybranego już wykonawcę, chociaż odbył się już finał narodowy z jego piosenkami. Na szybko przygotowano więc ogólny etap zgłoszeniowy i praktycznie w parę dni zorganizowano finał narodowy. Pech chciał, że wygrał utwór, który był plagiatem. O przygodach Ukrainy z Eurowizją przeczytać można w cyklu „Historia Ukrainy” który dostępny jest TUTAJ. W 2014 roku preselekcje narodowe planowane były w Rosji i chociaż zebrano sporo propozycji, ostatecznie uznano, że finał zostanie anulowany, a do Kopenhagi pojedzie artysta wybrany wewnętrznie.

Dodatkowe akcje dla czytelników Dziennika Eurowizyjnego!

  • Głosowanie jurorów RSC w preselekcjach Szwajcarii, Hiszpanii, Łotwy, Mołdawii, Estonii, Wielkiej Brytanii (głosowanie UK do piątku 27.01. do 12:00), Malty, Węgier i Islandii. Swoje punktacje należy wysyłać na blazewicz.poczta@gmail.com – szczegóły i terminarz TUTAJ.
  • Głosowanie we wszystkich półfinałach plebiscytu urodzinowo-historycznego „Szczęśliwa 13″! Szczegóły TUTAJ.
  • Zgłoszenia do czwartej edycji plebiscytu POLISH REVIEW. Szczegóły TUTAJ.

1 komentarz

  1. Z tego co się orientuję to Finał preselekcji od zawsze otwiera Uczestnik eurowizji z roku poprzedniego. Reprezentantem naszym w zeszłym roku był Michał Szpak, który zresztą zajął wysokie 8 miejsce. Jak to rozwiążecie w tym roku skoro 18 lutego Michał Szpak ma koncert w Koszalinie? Myślę, że wasze działania są zamierzone. Chodzi m.in też o to, żeby właśnie Michał nie otwierał tego finału. Czy dobrze myślę???Jeśli tak to byłby szczyt chamstwa. Tylko ciągłe kombinacje, obłuda i zakłamanie w tym naszym kraju. Wstyd!!!

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.