Udział Rosji w Eurowizji 2017 będzie potwierdzony dopiero na wiosnę

Jak podaje portal ESCkaz, Rosja zostanie uwzględniona na wstępnej liście uczestników Eurowizji 2017 i zapewne będzie też brana pod uwagę przy losowaniu półfinałów, jednak ostateczna decyzja co do udziału tego kraju w konkursie organizowanym przez Kijów może być podjęta dopiero na wiosnę. Oczywiście przy okazji ewentualnego wycofania się nadawca zostanie obciążony karę finansową. Podobna sytuacja miała miejsce na Eurowizji dwukrotnie – w 2009 roku z Eurowizji w Rosji wycofała się Gruzja, a w 2012 roku z konkursu przygotowywanego przez Azerbejdżan zrezygnowała Armenia. Za każdym razem decyzje zapadały bardzo późno.

„Na tę chwilę nie wiemy, ile państw pojawi się w Kijowie. Może być ich 43, może 46 – nie mamy pojęcia” – przyznał dyrektor generalny ukraińskiej stacji NTU – Zurab Alasania. Przypomniał też, że szef telewizji rosyjskiej Channel One – Konstantin Ernst – znajduje się na „czarnej liście” osób, które nie powinny być wpuszczone na terytorium Ukrainy. Dyrektor NTU zdaje sobie sprawę, że Rosjanie mogą go umieścić wśród członków delegacji i uważa, że powinni to zrobić, by sprawdzić, jak zareagują na to Ukraińcy.

Chęć reprezentowania Rosji na Eurowizji 2017 wyraził wokalista Aleksandr Panayotov, pochodzący z Zaporoża na Ukrainie. „Jako Ukrainiec mógłbym wystąpić na Eurowizji z misją zjednoczenia i pojednania naszych narodów. Jeśli mój utwór mógłby zburzyć podziały, chociażby na te trzy minuty, byłoby to wspaniałe” – mówił w jednym z wywiadów. Wokalista już dwukrotnie startował w preselekcjach rosyjskich – w 2008 zajął 2. miejsce za „Crescent and Cross”, a w 2010 szóste za „Maya Showtime”.

Tymczasem największa agencja informacyjna w Rosji – RIA Novosti – przygotowała pokaźny artykuł analityczny z jasnym przesłaniem – Rosja powinna zrezygnować z udziału w Eurowizji 2017. Wśród zastrzeżeń pojawia się m.in. kwestia kontrowersyjnej „czarnej listy” oraz fakt, że impreza otwarcia odbędzie się na terenie katedry św. Sofii, co RIA Novosti uważa, za świadome wyzbycie się wszelkich wartości w ramach promocji „conchitizmu” i „wurstizmu” uwielbianego przez Europę zachodnią. „Udział w Eurowizji 2017 sprawi, że nie będziemy szanować samych siebie” – uważa autor artykułu.

Zdaje się, że Rosjanie są mocno podzieleni w kwestii Eurowizji 2017 na Ukrainie, dlatego nie ma co na razie oczekiwać szybkiej decyzji w tej sprawie i faktycznie dopiero na wiosnę możemy być pewni, czy największy kraj świata wystawi reprezentanta na Ukrainę. Jeśli taka będzie wola władz Rosji, wycofanie się ze wszystkich możliwych list uczestników może nastąpić w każdej chwili, bez względu na koszty z tym związane.

Source: ESCkaz, fot.: insuredbycarver.com