Kijów czy Odessa? Nadal nie wiemy, kiedy poznamy zwycięzcę „Bitwy Miast”

Sytuacja na Ukrainie staje się coraz bardziej napięta, a władze Kijowa i Odessy przerzucają się już nie tylko argumentami przemawiający nad wyższością danego miasta, ale też oskarżeniami wymierzonymi zarówno w przeciwnika jak i w team organizatorów Eurowizji 2017. Na swoim blogu mer Kijowa, Vitaliy Klitschko, uznał, że wyboru miasta-organizatora dokonuje się za zamkniętymi drzwiami i sposób selekcji nie jest w żaden sposób zrozumiały czy jawny, więc „wszystko jest tak naprawdę po staremu” i nie poprawia to międzynarodowego wizerunku Ukrainy. Co ciekawe, zdradził, że o Eurowizji mówi nawet…Mikheil Saakashvili, który uznał, że przeciwko Odessie działa cała propagandowa machina, jednak Klitschko uważa, że to stolicy non-stop ktoś rzuca kłody pod nogi, bo Kijów już dawno powinien być ogłoszony zwycięzcą. Znany bokser chce, by zarówno NTU jak i EBU opublikowały listę warunków, które dane miasto musi spełnić oraz powody, dla których wybrany zostanie Kijów lub Odessa, bo na razie nic nie jest jawne, a patrząc na te znane kryteria przedstawione przez EBU to stolica pokonuje konkurencyjne miasto na wielu frontach.

Tymczasem prezydent Odessy – Gennadiy Trukhanov – jest przekonany, że Odessa jest idealnym miastem na Eurowizję. Przyznał, że ostatnio sytuacja w mieście się nieco zdestabilizowała ze względu na protestu różnego rodzaju aktywistów społecznych. Podczas specjalnego spotkania dla prasy nawoływał o jedność, bo tylko w ten sposób mieszkańcy Odessy będą w stanie przekonać do siebie team organizujący Eurowizję 2017. Po ostatnim falstarcie i anulowanym ogłoszeniu decyzji, media lokalne zaczęły spekulować o tym, że to faktycznie Odessa wygrała „Bitwę Miast”, jednak w ostatniej chwili zablokowano procedurę przyznania jej praw do organizacji konkursu, wytaczając jakieś bardzo istotne (zapewne o podłożu finansowym) argumenty.

Lider partii polityczne Za zhittya, Vadim Rabinovich, wraz z paroma innymi parlamentarzystami, przygotował specjalną petycję do premiera Ukrainy, w której domaga się przyznaniu Odessie prawa do organizacji Eurowizji 2017. Polityk przekonuje, że Odessa to już jedyne ukraińskie „okno” na świat i jedyny port „który wciąż do tego kraju należy”. Uważa też, że Odessa jest zdecydowanie bardziej europejskim miastem niż stolica Ukrainy – Kijów.

Nadal nie wiadomo kiedy podana zostanie ostateczna decyzja ws. miasta-organizatora. Mówi się, że ma to nastąpić pod koniec tego tygodnia, ale równie dobrze, ponownie może dojść do opóźnienia. Warto dodać, że tak późne podejmowanie decyzji nie jest niczym zaskakującym. Dusseldorf został ogłoszony dopiero w październiku, Kopenhaga (2014) 2 września. W przypadku Niemiec czy Danii nie mieliśmy jednak obaw, czy nadawcy zdążą wszystko przygotować na czas. Na Ukrainie, gdzie o wszystkim jesteśmy informowani z dnia na dzień, zdaje się panować chaos i coraz większe zdenerwowanie…

Źródło: ESCkaz, fot. csmonitor