Zamieszanie na Ukrainie trwa. Kijów i Odessa wciąż walczą, Dnipro odpada

Ukraińska komedia trwa w najlepsze. Dziś ogłoszono, że oficjalna decyzja ws. miasta-gospodarza Eurowizji 2017 zostanie podana podczas specjalnego spotkania z prasą o 14:00 czasu polskiego. Niestety, na chwilę przed spotkaniem zostało ono anulowane bez podawania konkretnego powodu. Dyrektor generalny NTU Zurab Alasania poinformował jedynie, że ponownie nie udało się ustalić, które miasto ma organizować Eurowizję, ale zdołano odrzucić jednego kandydata. Trzecie miejsce w batalii zdobywa Dnipro, które przegrało z Odessą i Kijowem. Dwa pozostałe miasta idą ponoć „łeb w łeb” i szanse na wygraną są bardzo wyrównane. Nie podano żadnego nowego terminu wyboru, ale Alasania sugeruje, że może to potrwać jeszcze z tydzień.

Swojego rozczarowania nie kryje prezydent Dnipro, Borys Filatov, który na Facebooku skrytykował decydujących, twierdząc, że to już czwarta zmiana terminu wyboru miasta. „Cały kraj stracił dwa istotne miesiące. Wstyd i hańba” – stwierdził. Niezadowolenie wyraził też mer Kijowa – Vitali Klitschko, który uznał, że do przygotowania show na poziomie pozostaje coraz mniej czasu. Klitschko jest zaskoczony tym, jak długo trwa procedura wyboru jednego z sześciu miast, zwłaszcza, że obiecano zrobić to w miesiąc. Mer stolicy obawia się, że na całym zamieszaniu ucierpi wizerunek Ukrainy. Póki co władze Odessy jako jedyne nie skomentowały dzisiejszych opóźnień. Portal Oikotimes.com sugeruje, że może być to celowe zagranie, gdyż to właśnie Odessa została wybrana na gospodarza Eurowizji. Nadmorskie miasto aktualnie wygrywa też w ankiecie Wiwibloggs.

W walce o organizatora Eurowizji 2017 pozostaje Kijów z Centrum Wystawienniczym oraz Odessa ze stadionem Czernomorec, który wymaga zbudowania dachu. Kandydaturę Odessy od początku wspiera zwyciężczyni ESC 2016 – Jamala, która niedawno otrzymała w prezencie mieszkanie…w Kijowie. Przewagą Kijowa jest doświadczenie w organizacji tego typu eventów (dwukrotnie organizowano Eurowizję dla Dzieci, raz dorosłą Eurowizję) oraz arena, która nie wymaga specjalnych prac konstruktorskich. Odessa byłaby zaś wyborem pozwalającym na promocję innego regionu Ukrainy, a konkurs znów trafiłby nad morze, tak jak w 2010, 2012-2014 i 2016 roku.