
Szef departamentu turystyki administracji kijowskiej, Anton Taranenko, wziął udział w internetowej konferencji prasowej, podczas której opowiadał o tym, dlaczego to Kijów powinien być gospodarzem Eurowizji 2017. Taranenko uważa, że najlepszą opcją spośród wszystkich jest Pałac Sportu. Niestety, budynek nie zmienił się od 2005 roku, a wręcz coraz bardziej widać to, że się starzeje i nie spełnia wymogów, które są przed nim stawiane. Dodatkowym problemem są względy techniczne związane z renowacją. Ponoć nie da się ich naprawić w 2-3 miesiące. Okazuje się, że kwestia organizacji Mistrzostwo Hokeja na tym samym obiekcie nie jest żadną przeszkodą. Większym problemem jest bowiem fakt, że Pałac Sportu należy do organizacji państwowej i zdecydowanie lepiej by było, żeby przeszedł w prywatne ręce lub we władanie stolicy. Niestety procedury mogą w tym przypadku potrwać zbyt długo.
Ratunkiem dla Kijowa może być Centrum Wystawiennicze, które spełnia warunki Europejskiej Unii Nadawców i tylko pewne niuanse musiałyby być jeszcze ustalone. Obiekt znajduje się w prywatnych rękach i bardzo łatwo da się cokolwiek z właścicielem wynegocjować. Nie wiadomo dlaczego Centrum zostało uznane za opcję zapasową, skoro wypada w oczach NTU i EBU lepiej niż stary Pałac Sportu.
Taranenko chwali konkurentów Kijowa za ambitne plany względem Eurowizji, jednak podkreśla też wady ich aplikacji. Meteor Palace w Dnipro, podobnie jak Pałac Sportu, jest własnością państwową, poza tym od dawna nie jest już wykorzystywany podczas eventó typu koncerty czy inne imprezy masowe. Jeśli prace, mające przystosować obiekt do Eurowizji, nie rozpoczną się teraz, później może zabraknąć na nie czasu. Dnipro ma też problemy z infrastrukturą, lotniskiem i miejscami noclegowymi. Pomysł z wykorzystaniem łodzi i barek na miejsca noclegowe jest dobry, ale jego wykonanie może zostawiać wiele do życzenia, bo z powodu głębokości rzeki, „pływające hotele” nie będą mogły cumować blisko centrum.
Odessa do projektu podchodzi jeszcze bardziej ambitnie, chcąc zakryć stadion Czernomorec. Wiadomo, że miasto wyda na to fortunę, a może być tak, że sama budowa dachu nie rozwiąże problemu. Taranenko wspomina chociażby kwestię klimatyzacji czy względy bezpieczeństwa (wyjścia awaryjne). Niestety stadion nigdy nie będzie areną na tego typu imprezy. Tymczasem dyrektor telewizji NTU opublikował nowe projekty dachu nad stadionem w Odessie. Szwajcaria firma NUSSLI uważa, że po zakończonej budowie Arena będzie miała 5 tys. miejsc siedzących. Problemem będzie oczywiście czas, bo żeby zdążyć z konstrukcją, trzeba zacząć bardzo szybko.
Szefowa delegacji eurowizyjnej, Viktoria Romanova, tłumaczy, że aktualnie Kijów, Dnipro i Odessa dostały od NTU i EBU dodatkowe zadania i wytyczne, które muszą być przeanalizowane i omówione, by podjąć ostateczną decyzję. Władze miast nie zostały poinformowane o żadnych wiążących terminach, zresztą nadawca ukraiński uważa, że decyzja o wyborze miasta jest na tyle ważna, że nie można podejmować jej w pośpiechu. Organizatorzy chcą być na 100% pewni, że odpowiednio wybiorą miasto, które zostanie gospodarzem show w maju. Na razie pewne jest to, że Eurowizja odbędzie się na Ukrainie i konkurs ma zabezpieczenie finansowe zarówno z państwowych jak i prywatnych źródeł.
Nie wiadomo kiedy dokładnie zapadnie ostateczna decyzja, ale fani wierzą, że stanie się to w pierwszej połowie sierpnia. Być może wtedy też dowiemy się, kiedy odbędzie się konkurs. Jeśli finał rozegrany zostanie w ostatnią sobotę maja 2017 to i tak do tej daty pozostało już mniej niż 300 dni.
Źródło: OGAE ROW, fot. OGAE ROW
