
Burzliwe obrady komisji zostały zakończone i wczoraj wybrano nie dwa, a aż trzy miasta, które wchodzą do finałowego etapu „Bitwy miast”, czyli procedury wyboru miasta-organizatora Eurowizji 2017. Sensacją jest odrzucenie kandydatury Lwowa, który był faworytem wielu fanów konkursu, w tym tych z Polski. Do finału awansował faworyzowany Kijów, popierana przez samą Jamalę Odessa i Dnipro, którego kandydatura jest określana jako polityczna. Poza Lwowem odrzucono również Charków i Chersoń.
W trakcie obrad, których część była transmitowana w Internecie, szczerze uznano, że żadna z opcji na tę chwilę nie jest idealna. Kijów proponuje Pałac Sportu ale musi uporać się problemem rezerwacji obiektu pod ważne wydarzenie sportowe. Co ciekawe, stolica planuje wykorzystać też Stadion Olimpijski, ma być tam…Centrum Prasowe. Obiekty oddalone są od siebie o ok. 400 metrów. Odessa stawia na Stadion Czernomorec, który musi mieć dobudowany dach. Dnipro wystawia EuroArenę, która jest jednak dość mała, poza tym wybór tego miasta będzie kontrowersyjny i ryzykowny, ze względu na konflikt z Rosją.
Teraz czekamy już na ostateczną decyzję, która ma być podjęta przez NTU i przedstawicieli EBU, którzy odwiedzą trzy miasta. Werdykt poznamy około południa 27 lipca, czyli wcześniej niż pierwotnie planowano. Na razie nie ma informacji, kiedy poznamy ostateczny termin organizacji konkursu w 2017 roku.
Źródło: ESCkaz
