
Już 20 lipca wielka „bitwa miast” na antenie telewizji ukraińskiej, a tymczasem kandydaci odkrywają coraz to nowe atuty swoich eurowizyjnych aplikacji. Okazuje się, że władze miasta Dnipro zgłosiły na Eurowizję 2017 halę posiadającą dach! Chodzi o Pałac Sportu „Meteor” (zdj. poniżej) zbudowany w 1983 roku. Wcześniej było tu lodowisko, a dwa lata temu rozpoczęła się rekonstrukcja w ramach której wyburzono wiele ścian działowych co sprawiło, że wnętrze hali można dowolnie zaaranżować. Zmieści się tam ok. 6 tys. osób. Yuri Golik, przedstawiciel władz Dnipro, podkreśla, że Pałac Sportu jest gotowy na przyjęcie Eurowizji i spełnia wymogi Europejskiej Unii Nadawców. Co ważne, Dnipro to jedyne miasto (poza Kijowem), które jest gotowe pokryć koszt organizacji ESC z własnego budżetu, bez marnowania czasu na szukanie sponsorów. „Jeśli 1 sierpnia zostaniemy ogłoszeni zwycięzcami, ruszamy z pracami tego samego dnia” – zapewnia Golik, dodając, że głównym rywalem Dnipro jest, wg władz miasta, Kijów, a nie Lwów. Przedstawiciele miasta Dnipro są świadomi, że Lwów, zgłaszając nieukończony obiekt, porywa się z motyką na słońce i nie zdąży zrealizować projektu na czas. „Gdybyśmy nie mieli naszego Pałacu Sportu, w ogóle nie zgłosilibyśmy się do konkursu” – mówi. Dnipro planuje wykorzystać fakt, że to w tym mieście zaczęto stawiać opór rosyjskiej agresji w trakcie ostatniego konfliktu i organizacja Eurowizji była by dla mieszkańców bardzo symboliczna i dająca nadzieję, że Europa uzna to miasto za bezpieczne i proeuropejskie.

Dlaczego Dnipro nie boi się Lwowa? Miasto, które jest aktualnie faworytem wielu fanów Eurowizji (także w Polsce) zgłosiło dwa obiekty – Arena Lviv (bez dachu) i Arenę na Eurobasket, która jest ukończona jedynie w 25%. Przedstawiciele miasta uważają, że ryzyka tu nie ma, bo planowana hala przy ulicy Kulparkivskiej już teraz spełnia wymogi EBU i jeśli Unia da zielone światło, prace zakończą się o czasie. Wg projektów (foto poniżej), obiekt ma pomieścić ok 10 tys. widzów. Nie wszyscy jednak wierzą w szybkie zakończenie prac, zwłaszcza, że przed wygraną Jamali na placu budowy zupełnie nic się nie działo i istniało podejrzenie, że hala nigdy nie zostanie ukończona.

Czy lwowska aplikacja przekona decydujących? Przekonamy się już wkrótce. Według specjalistów, najmniejsze szanse na wygraną ma maleńki Chersoń, który jednak podchodzi do sprawy bardzo ambitnie i przygotowuje zestaw profesjonalnych materiałów promocyjnych opatrzonych oryginalnym logiem „miasta-kandydata”. Co prawda konkretów brak, bo miasto nie posiada odpowiedniego obiektu, ale władze Chersonia zapewniają, że są świadomi swoich wad i zalet, a udział w „Bitwie Miast” traktują jako sposób na promocję i pokazanie się nie tylko Ukraińcom, ale całej Europie. Kojarzyć się to może z chęcią promocji swojej piosenki w ramach udziału w preselekcjach narodowych, bez zamiaru uczestniczenia w samej Eurowizji…

20 lipca zaskoczyć może Odessa, która ma już przygotowane nawet lokalizacje Euroclubu i Eurovillage. Trwają już pierwsze rozmowy dotyczące budowy dachu nad stadionem „Czernomorec” (foto) więc z tym problemu raczej nie będzie. Spacer po czerwonym dywanie ma się odbyć niedaleko obiektu Arcadia, nad samym Morzem Czarnym, a Euroclub mógłby się mieścić na terenie stadionu Spartak albo w „Zielonym Teatrze” w Parku Centralnym. Tam też mógła by być wioska eurowizyjna. Miasto jest gotowe przygotować dla delegacji i fanów ok. 50 różnego rodzaju wycieczek, ma do dyspozycji ponad 6,7 tys. miejsc noclegowych, a we wrześniu otwarty będzie nowy terminal na miejskim lotnisku. Władze Kijowa i Chersonia uważają, że Odessa źle robi, odkrywając wszystkie karty.

Okazuje się, że w walce o Eurowizję 2017 mamy sześć miast i…Kijowskie Centrum Wystawowe, czyli VDNG. Aplikacja została wysłana do telewizji ukraińskiej z okazji 58. urodzin tego miejsca. Jak twierdzą osoby zaangażowane w ten projekt, kompleks organizuje tzw. „Atlas Weekend” na 150 tys. gości, więc z przygotowaniem Eurowizji nie powinno być problemu. Przedstawiciele VDNG ironizują, że nie warto znów wysyłać Europejczyków do Lwowa, bo wszyscy znają to miasta ze względu na jego turystyczną popularność. Telewizja ukraińska na razie nie komentuje tej kandydatury, nie wiadomo też czy VDNG planuje w jakikolwiek sposób połączyć siły z władzami samego Kijowa.
Na razie brak informacji o ewentualnej transmisji internetowej „Bitwy Miast”, którą zapowiedziano na 20 lipca. Dwugodzinna debata ma być pokazana przez telewizję ukraińską i transmitowana przez ukraińskie radio.
Źródło: OGAE ROW; fot. Lwów (B. Wróblewski, 2006)
