
Nowe wiadomości z Kijowa i nie tylko! Tabloidy ukraińskie panikują, twierdząc, że kraj nie ma odpowiedniej areny by zorganizować tam Eurowizję w 2017 roku. Podczas wywiadu dla kanału 5, Yevhen Nyschuk – minister kultury – powiedział, że aktualnie na terenie Ukrainy nie istnieje obiekt, który spełnia kryteria Europejskiej Unii Nadawców. Przypominam, w regułach rozpisanego konkursu jest zapis, że obiekt powinien pomieścić co najmniej 7 tys. widzów, ale preferowany jest taki, w którym konkurs na żywo będzie mogło śledzić ok. 10 tys. osób.
Jak już wcześniej informowałem, Pałac Sportu jest w złym stanie i EBU nie chce przygotowywać tam konkursu. Drugą opcją stolicy – Kijowa – był Stadion Olimpijski, który nie ma dachu i, jak się okazuje, nawet z tymczasowym zadaszeniem (bo tylko takie Ukraińcy są w stanie zapewnić) nie nadaje się do przyjęcia show, ze względu na kwestie techniczne. Sporej wagi sprzęt podwieszany jest pod sufitem, a tymczasowe przykrycie stadionu nie utrzyma takiego ciężaru.
Jeśli Kijów nie znajdzie trzeciej opcji (budowa nowej areny ruszyła pełną parą, ale nie ma pewności, czy obiekt zostanie ukończony na czas) to może być sensacyjnie wyeliminowany z walki o gospodarza Eurowizji 2017 już na samym początku. Na pewno ucieszą się z tego władze Lwowa, które zaproponują Arenę Lviv, na której mają w planach zbudować odpowiedni dach. Lviv Arena jest o połowię mniejsza od stołecznego stadionu, ale wydaje się być zdecydowanie bardziej praktyczna w przypadku Eurowizji. Miasto jest faworytem czytelników Dziennika Eurowizyjnego, ale też np. portalu Wiwibloggs.
Zgodnie z terminarzem, wszystkie miasta mają czas do 8 lipca by zgłosić swoje aplikacje do walki o tytuł gospodarza konkursu w przyszłym roku. Poza Kijowem i Lwowem szykują się też Dnipro i Odessa.
