Analiza wyników: ALBANIA

Artur Orzech dość trafnie podsumował występ Enedy Tarify, porównując go do eleganckiej prezentacji Conchity Wurst z Kopenhagi, jednak bez brody. Niestety, Albanka zawiodła fanów Eurowizji nie raz. Najpierw, gdy zmieniła wersję z albańskiej na angielską, jednocześnie „spłaszczając” utwór i strzelając sobie w stopę, bo w „Fairytale” nie miała okazji pochwalić się wokalem, z którego jest znana i który miał być jej głównym atutem. Co gorsza, jej występ okazał się po prostu nudny. Postawiła na wokal, ale nie było w tym żadnych emocji czy efektów, które mogłyby przyciągnąć widza. Raczej nikt nie dawał Albanii szans na sukces i tak się też stało. Eneda zajęła w II półfinale 16. miejsce zdobywając 45 punktów.

Jurorski remis z Duńczykami

Większość punktów Eneda dostała od widzów – 35 punktów – co dało jej w ich rankingu 12. pozycję. Jurorom ten utwór zupełnie się nie spodobał – dali 10 punktów, co sprawiło, że Albania zajęła ostatnie miejsce w półfinale. Tyle samo punktów od jury miała też Dania. W głosowaniu widzów 12 punktów Eneda dostała z sąsiedniej Macedonii, 10 ze Szwajcarii (spora diaspora tam mieszka), 8 z Włoch (tak samo jak w przypadku Szwajcarii) oraz 3 ze Słowenii i 2 z Belgii. Co ciekawe, na 10 punktów od jury złożyły się tylko dwie komisje – serbska (!) dała 8, bułgarska dała 2.

Jurorskie TAK, publiczne NIE dla Michała

Głosowanie jurorów albańskich w półfinale wygrała Macedonia, drugie miejsce zdobyła Australia, a trzecie Serbia. W top5 znalazły się też Bułgaria ze Słowenią. Polska zajęła 9. miejsce co dało nam 2 punkty. Profesor Edison Misso przekazał Michałowi najlepsze, 7. miejsce, Kejsi Tola (Albania 2009) dała pozycję ósmą, a najniżej „Color of your life” ocenił kompozytor Flamur Shehu – 10. miejsce. Dość osobliwie, ostatnie miejsce w głosowaniu jury miała Belgia, przed Litwą. Głosowanie telewidzów wygrali sąsiedzi z Macedonii, ale już drugie miejsce zajęła (nie wiadomo skąd) Norwegia, a trzecie Belgia. Serbia zajęła odległe, 14. miejsce, ale Polska wypadła jeszcze gorzej – miejsce 15. Na dnie znalazła się Gruzja. Polska, Łotwa, Izrael i Serbia dostały punkty tylko od jury, a Norwegia, Belgia, Litwa i Szwajcaria wzmocniły się jedynie dzięki widzom.

Jurorskie NIE, publiczne TAK dla Michała

W finale jurorzy niemal jednogłośnie dali 1. miejsce Dami Im z Australii. Na drugim miejscu znalazła się Francja, a na trzecim Włochy. Co ciekawe, jurorzy albańscy w swoim top10 umieścili aż 4 z pięciu krajów „Wielkiej Piątki”. Chociaż Serbia w półfinale była trzecia, teraz znalazła się dopiero na 19. miejscu. Polska zajęła pozycję 14., Agim Doci dał Michałowi 7. miejsce, a Nisita Tufa tylko 22. Kejsi Tola też chłodno oceniła Polaka – na dwudzieste miejsce. Na dnie rankingu jurorów znalazła się Gruzja, przed Belgią i Holandią. Ranking widzów też wygrała Australia (?), na drugim miejscu znalazły się Włochy, a na trzecim Bułgaria. Polska tym razem zajęła wysokie, 6. miejsce, co dało nam 5 punktów, chociaż po rezultacie półfinałowym ciężko było się spodziewać jakichkolwiek punktów od widowni. Na Serbię głosowało najmniej widzów, więc wróg Albanii zajął ostatnie miejsce. Malta, Izrael, Wielka Brytania, Hiszpania i Francja dostały punkty jedynie od jury, Polska, Ukraina, Litwa, Armenia i Węgry mogły liczyć na noty od widzów.

Spadek formy? 

Albania to kraj, który zadebiutował, gdy Eurowizja miała już półfinały. W finale najlepszym rezultatem kraju jest 5. miejsce Rony Nishliu z 2012 roku, a najgorszym 17. pozycja zdobyta już trzy razy – w 2008 (Olta Boka), 2009 (Kejsi Tola) i 2015 (Elhaida Dani). Półfinałowy rezultat Enedy to drugi najgorszy wynik Albanii w historii. Słabiej wypadł tylko Friderik Ndoci, który w 2007 roku wywalczył 17. miejsce w grupie. Na 12 startów w półfinale Albania sześć razy zdobyła awans, chociaż w ciągu czterech ostatnich lat w sobotnim koncercie wystartowała tylko jeden raz – rok temu.