![]()
Bardzo mocna, mroczna i ciężka propozycja „The Real Thing” formacji Highway nie zyskała sympatii fanów i raczej częściej typowana była do zajęcia jednego z ostatnich miejsc niż do awansu. Występ był bardzo ciekawy i wyróżniał się na tle innych, jednak to nie wystarczyło, by zdobyć miejsce w finale i udowodnić, że Czarnogórcy mogą coś ugrać nie tylko z piosenkami folk-etno. Kraj występował w I półfinale i zajął tam 13. miejsce z 60 punktami.
Układy i układziki
Gdyby o wynikach półfinału decydowali jurorzy, to Czarnogóra znalazłaby się w finale bo w rankingu komisji zajęła 10. miejsce z 46 punktami. Wyprzedziła w ten sposób Austrię. Niestety od widzów Highway dostali tylko 14 punktów, co wystarczyło do zajęcia przedostatniego miejsca. Słabiej wypadła tylko Mołdawia. Patrząc po punktach od jury, to Czarnogóra zawdzięcza swój wynik układom lub sąsiadom. Po 10 punktów dostała od jury z San Marino i Armenii, po 7 z Azerbejdżanu i Malty. Sześć przyznała Grecja, a po 3 Bośnia i Rosja. Nie od dziś wiadomo, że delegacja czarnogórska jest uwikłana w wiele zakulisowych ustaleń, głównie z nadawcami uczestniczącymi też na JESC, czyli z telewizjami z Malty czy Armenii. Tylko kraje b. Jugosławii dały punkty Czarnogórze w głosowaniu widzów – 8 od Bośni, 6 od Chorwacji.
Jury na „umówionych”, widzowie na swoich
W I półfinale jury Czarnogóry dało 12 punktów Armenii, 10 Malcie, a 8 Rosji. Chorwacja znalazła się na czwartej pozycji, Bośnia na piątej. Na ostatnim miejscu znalazło się San Marino. W głosowaniu widzów wygrała Bośnia i Hercegowina, druga była „bratnia” Rosja, a trzecia Chorwacja. Na samym dnie znalazła się Mołdawia. Holandia i Grecja dostały punkty tylko od jurorów, a Cypr i San Marino tylko od widzów.
Czarnogóra dała Polsce tylko punkty jurorskie
Malta wygrała głosowanie jurorów czarnogórskich w finale Eurowizji. Na drugim miejscu znalazła się tym razem Armenia, a trzecia pozycja pozostała dla Rosji. W top5 znalazła się Serbia, Chorwacja była dopiero czternasta. Polska zajęła 10. miejsce, co dało nam 1 punkt. Wokalistka operowa Ivana Canovic przyznała Michałowi wysokie, 8. miejsce, na 9. pozycję dał go Srdjan Bulatović, z kolei reprezentantka kraju z 2009 roku – Andrea Demirović – miała Polskę na 10. miejscu. Najniższą ocenę dał Dejan Bozovic – 20. miejsce. Sporo „dobrych” piosenek znalazło się na dnie tabeli jurorów, m.in. Szwecja, Łotwa czy Holandia. Ostatnie miejsce zajęły Niemcy. Głosowanie widzów wygrała sąsiednia Serbia, druga była Rosja, trzecia Ukraina, a Chorwacja piąta. Reprezentant Polski znalazł się dopiero na 21. miejscu. Ostatnie były Czechy. Kraje, które dostały punkty tylko od jurorów to Malta, Armenia, Australia, Belgia i Polska, z kolei od widzów Ukraina, Azerbejdżan, Chorwacja, Litwa i Włochy. Czarnogóra to jedyny kraj, który dał Polsce punkty w głosowaniu jury, a nie dał w głosowaniu widzów.
Eksperymentować czy wrócić do folku?
Nadal najlepszym rezultatem Czarnogóry jest 13. miejsce w finale zajęte rok temu przez Kneza. Na etapie półfinałów Highway zdobyli czwarty najgorszy rezultat. Gorzej poradzili sobie Stefan Filipović (2008 – 14. miejsce), Rambo Amadeus (2012 – 15. miejsce) i Stefan Faddy, który załapał się jeszcze na format Eurowizji z jednym półfinałem, a w grupie zajął 22. miejsce. Na osiem startów tylko dwa razy kraj otrzymał awans do finału i zawsze zawdzięczał awans utworom z elementami folku lub etno. Czarnogóra jest jednak znana z eksperymentowania i odważnych wyborów, więc może lepiej niech tak pozostanie, bo przynajmniej jest ciekawie.
