
Tegoroczna Miss Eurowizji (wg czytelników Dziennika Eurowizyjnego) Gabriela Guncikova pojechała do Sztokholmu by odnieść sukces i niejako jej się to udało, bo jest pierwszą reprezentantką naszych sąsiadów, która zdołała awansować do finału. Niestety w finale wypadła fatalnie, zresztą to było do przewidzenia. Pojawia się pytanie, które wielu fanów zadawało sobie już w 2008 roku, gdy wprowadzono dwa półfinały. Czy awans do finału (z półfinału z max. 18-19 krajami) i zajęcie w finale słabego miejsca to sukces czy porażka? W latach 2004-2007 przebicie się do sobotniego koncertu z bardzo dużej grupy półfinałowej dawało powody do radości. Teraz, by awansować należy pokonać ok. 8-9 państw, bo przy aktualnym stanie uczestników większość półfinalistów awansuje niż odpada. Gabriela awansowała z I półfinału, zajmując tam 9. miejsce z wynikiem 161 punktów. Wywalczyła wysokie, 4. miejsce u jury – 120 punktów, ale w rankingu widzów była dopiero dwunasta (41 pkt) i dała się pokonać m.in. Bośni czy San Marino. Gdyby tylko widzowie decydowali o wynikach tej grupy, to właśnie Bośnia awansowałaby do finału zamiast Republiki Czeskiej. Na naszych sąsiadów zagłosowały wszystkie komisje jurorskie poza grecką. Komisje z BiH i Chorwacji dały po 12 punktów, Austria i Finlandia przyznały 10, a Węgry, Islandia i Mołdawia po 8. W głosowaniu widzów żadnych topowych not nie było, a najwięcej punktów dała Hiszpania (7). Gabriela dostawała od widzów średnio 2-3 punkty, a tylko pięć państw nie przekazało piosence „I Stand” żadnych not w głosowaniu widzów.
Czesi lubią Kaukaz
Czescy jurorzy niemal jednogłośnie przyznali 1. miejsce w swoim głosowaniu Węgrom, drugie miejsce miała Holandia, a trzecie Malta. Rosja została oceniona bardzo nisko, bo tylko na 14. miejscu, z kolei na samym końcu znalazła się Grecja. Głosowanie widzów czeskich często było zdominowane przez kraje kaukaskie i tak jest też w tym przypadku: 12 punktów dla Armenii, 10 dla Azerbejdżanu. Osiem punktów dostała Rosja. Najmniejszym poparciem publiki cieszyła się Finlandia. Punkty tylko od jurorów miały Islandia z Finlandią, a tylko od widzów Armenia z Rosją.
Zero nie takie trudne do osiągnięcia
Gabriela śpiewała w finale jako druga w kolejności i zajęła drugie miejsce od końca w tabeli wyników. Tym samym Czechy to najniżej oceniony w finale kraj półfinałowy. Na 25. miejsce złożyło się 41 punktów, tylko od jurorów, w których rankingu Gabriela zajęła 21. pozycję. U widzów była ostatnia, bo nie dostała od nich żadnego punktu. I znów najwyższe noty jurorskie powędrowały do Pragi z Chorwacji (10) i Bośni (6). Tylko 11 komisji przekazało piosence „I Stand” jakiekolwiek noty. Polska komisja dała 4 punkty. Od widzów Gabriela nie dostała nic, co spotkało się z jękiem zawodu w Centrum Prasowym. Reprezentantka Czech nie była nawet blisko top10 w jakimkolwiek głosowaniu. Najlepszy rezultat jaki osiągnęła w televotingu to 18. miejsce na Węgrzech i Armenii. Średnio zajmowała w rankingu widzów 23-24 miejsce. Podczas prezentacji nowego sposobu głosowania mówiło się, że od teraz bardzo rzadko będziemy świadkami sytuacji, w której jakiś kraj zakończy rywalizację z zerem punktów. Przykład Czech i Niemiec (tylko 1 punkt w głosowaniu jury) pokazuje, że jest to możliwe…
Widzowie i jurorzy to dwa różne światy
Komisja czeska była zgodna co do 12 punktów – dostała je Szwecja. Drugie miejsce zajęły Węgry, a trzecie Chorwacja. Polska, Ukraina i Rosja, czyli kraje które znalazły się w top3 televotingu Eurowizji 2016, zajęły w głosowaniu jurorów trzy ostatnie miejsca! Michał Szpak dwa razy zdobył 21. miejsce, dwa razy 22. miejsce i raz 23., a Ukraina i Rosja były potraktowane jeszcze gorzej. Głosowanie widzów wygrała Ukraina, na drugim miejscu znalazła się … Rosja. Gdyby nie Armenia, która wepchnęła się na 3. miejsce, to głosowanie jury i widzów w Czechach byłoby naprawdę niesamowitym zjawiskiem. Polska zajęła 4. miejsce. Na samym dnie znalazła się Chorwacja, która u jury była w czołowej trójce. Jak na razie Czechy to przykład kraju, w którym gust jurorów i widzów niemal wcale się nie pokrywał. Tylko dwa kraje znalazły się w top10 dwóch rankingów: Szwecja i Węgry.
Oby tak dalej!
Historia Czech na Eurowizji jest bardzo krótka, a statystyki słabe, więc Gabriela zbyt wysoko zawieszonej poprzeczki nie miała. Awans sprawia, że jest aktualnie najlepszą (bo jedyną) reprezentantką kraju – zarówno w finale jak i w półfinale. Na etapie półfinałowym nadal najsłabszy jest Kabat, który zajął 28. miejsce w największym w historii półfinale konkursu. Tendencja wzrostowa jest widoczna i faktycznie Czesi nabrali wiatru w żagle po udanym powrocie rok temu. Mamy nadzieję, że tegoroczny sukces zachęci ich do dalszych startów i osiągania kolejnych celów.
