
Media ukraińskie wracają do tematu budowy obiektu „Kiev Arena” w stolicy Ukrainy. Według „Vesti” władze miasta chcą, by to właśnie tam odbyła się Eurowizja 2017. Vitaly Klitschko poinformował, że woli dokończyć budowę nowej hali widowiskowej niż wyłożyć pieniądze na dobudowanie dachu nad Stadionem Olimpijskim. Byłaby to zbyt droga inwestycja. Zgodnie z jego słowami, bardziej opłaca się dokończyć „Kiev Arena”, którego budowa ruszyła już w 2013 roku i hala miała być gotowa na „Eurobasket 2015”. Niestety do tej pory powstał jedynie szkielet budowli, a prace stanęły z powodu trudnej sytuacji finansowej kraju. Według najnowszych wyliczeń, wznowienie prac przy „Kiev Arena” to koszt ok. 276 mln złotych, zwłaszcza, że obiekt musiałby być gotowy najpóźniej do kwietnia 2017 roku. Według planów Klitschki, całość miałaby być oddana do użytku już za ok. sześć-siedem miesięcy, czyli jeszcze wcześniej.

„Kiev Arena” ma pomieścić ok. 20 tys. osób (podczas koncertów), będzie więc dwukrotnie większa niż Pałac Sportu, w którym odbyła się Eurowizja 2005. Minusem nowej areny ma być m.in. brak dobrego skomunikowania ze stacją metra. Jeśli Kijów nie zdoła zbudować hali, stolicy pozostaje jedynie mały Pałac Sportu lub Stadion Olimpijski bez dachu. Największy rywal Kijowa w walce o Eurowizję 2017 – Lwów – ma tylko jeden obiekt i również bez dachu.
Tymczasem kolejne państwa potwierdzają udział w Eurowizji 2017, chociaż nie wiadomo, gdzie się ona odbędzie. Wikipedia podaje 17 państw, które wyraziły chęć udziału (w tym Polska, chociaż tutaj nie mamy jeszcze 100% pewności). Media bośniackie alarmują, że z uczestnictwem w przyszłorocznym konkursie problem może mieć Bośnia i Hercegowina, gdyż nadawcę BHRT najprawdopodobniej czeka ten sam los co rumuńską stację TVR. EBU dała BHRT termin do końca maja na przygotowanie planu spłaty długu w wysokośći 6 mln franków szwajcarskich (ok. 23 mln złotych). Jeśli Bośniacy nie dadzą Unii żadnych deklaracji, stacja najpewniej zostanie zawieszona w prawach aktywnego członka EBU, co za tym idzie, nie będzie mogła transmitować mistrzostw Europy Euro 2016 oraz uczestniczyć w przyszłorocznej Eurowizji. Bośnia w tym roku wróciła na konkurs dzięki opłaceniu wszystkich kosztów przez osobę prywatną. Niestety ten trud na niewiele się zdał, bo Bośnia po raz pierwszy nie awansowała do finału ESC.
Źródło: Vesti, Avaz.ba, fot.: Vesti
