
Fałszywe bilety, badania opinii i niedzielny handel
Media austriackie informują, że organizacja Eurowizji 2015 w Wiedniu może na stałe zmienić losy tego miasta. Część polityków i aktywistów liczy na to, że podczas konkursu zmienione będą ustawowe godziny pracy sklepów w Wiedniu, a władze zezwolą na handel w niedzielę. Istnieją spore szanse na to, że handel w niedzielę będzie możliwy także wtedy gdy fani Eurowizji opuszczą już stolicę Wiednia.
Instytut Integral przeprowadził ostatnio badania na 703 osobach, którym zadał pytania odnośnie Eurowizji. 95% ankietowanych wie, że Eurowizja 2015 odbędzie się w Austrii, z czego 63% uważa, że to dobrze lub bardzo dobrze. 8% jest przeciwnego zdania. Wybór Wiednia na gospodarza ESC jest pozytywnie oceniany przez 73% badanych. 86% jest zdania, że Eurowizja to wspaniała okazja dla Austrii i Wiednia by pokazać się Europie z jak najlepszej strony, 54% ma nadzieję, że miasto na tym zyska (np. finansowo), z kolei 56% twierdzi, że na pewno zyska na tym nadawca ORF. 60% ankietowanych deklaruje, że obejrzy chociaż jedną z części przyszłorocznego konkursu w telewizji, 28% planuje śledzić konkurs gdzieś na terenie miasta, 23% zamierza oglądać show na żywo w Stadthalle. Niestety, niektórzy próbują wykorzystać Eurowizję do oszustwa. W Internecie pojawiły się strony, na którym można kupić „bilety” na Eurowizję 2015. Portal Willhaben.at oferuje pakiet wejściówek w cenie od 499 do 799 EUR. Należy pamiętać, że o oficjalnej sprzedaży biletów zawsze najpierw poinformuje Eurovision.tv więc nie należy korzystać z jakichkolwiek innych i niesprawdzonych stron.
Tymczasem na Oe24 trwa głosowanie dotyczące tego, kto powinien prowadzić konkurs. Aktualnie na Conchitę Wurst swój głos oddało 17,12% internautów. Zwyciężczyni Eurowizji jest jednak w cieniu Mirjam Weichselbraun, która uzyskała wynik 25,7% oraz Elisabeth Engstler (21,06%). Popularny austriacki prezenter i komentator eurowizyjny Andi Knoll ma aktualnie 12,19% poparcia.

Słowacja i Turcja przedłużają pauzę
Telewizja RTVS poinformowała (po raz kolejny), że nie weźmie udziału w Eurowizji 2015. Głównym powodem są kwestie finansowe, chociaż konkurs w przyszłym roku odbędzie się bardzo blisko słowackiej granicy. Słowacja zadebiutowała na ESC w 1994 roku i do tej pory nie odniosła żadnego większego sukcesu. Najwyższym rezultatem w finale było 18. miejsce z 1996 roku. Po swoim powrocie w 2009 przez 4 lata próbowała przebić się przez półfinał ale bezskutecznie. Najbliżej sukcesy był duet TWiiNS, który w 2011 roku zajął 13. miejsce w swojej grupie.
Nadawca turecki również przekazał, że Turcja nie wróci na ESC w 2015 roku, ale możliwy jest jej udział w przyszłości. Wycofanie się tego kraju ma związek z niezadowoleniem jakie TRT okazuje formule konkursu. Turcy krytykują wprowadzenie głosowania jury, co skutecznie zmniejszyło siłę tureckiej diaspory. Nie podoba im się również idea grupy „Big 5”, która co roku ma zagwarantowany udział w finale. Póki co EBU nie planuje żadnych zmian w formule konkursu, nie będzie również modyfikować nowych zasad głosowania jury, które wprowadzone były w tym roku.

Malta planuje niespodzianki?
Telewizja maltańska wybierze reprezentanta 2015 jeszcze w tym roku. Portal Oikotimes.com sugeruje, że w preselekcjach narodowych może znaleźć się utwór autorstwa Alexandra Rybaka (ESC 2009). Według plotek, jego kompozycję miałby na scenie wykonać Franklin Calleja. Innym gorącym tematem wśród wyspiarzy jest powrót dwóch eurowizyjnych wokalistek. Mówi się, że do selekcji zgłoszą się Ira Losco (ESC 2002, foto) i Chiara. Warto przypomnieć, że Chiara tylko trzykrotnie brała udział w finale narodowym na Malcie i zawsze go wygrywała.

Taka nowoczesna Austria, wysyła Conchitę, a jednocześnie zakazuje handlu w niedzielę, a to ciekawe :).
„Wiedeń” lub „stolicę Austrii”, a nie „stolicę Wiednia” :). Taki mały błąd w notce się zrobił :).
Co do Słowacji, to oczywiście, tym razem konkurs będzie BARDZO blisko słowackiej granicy :), a i transport z Bratysławy byłby bardzo tani :). Czyli w sumie byłoby dla nich taniej, ale wcale nie tak bardzo, bo przecież głównym kosztem jest jednak składka. Jednak, skoro jako główny powód wymieniają finanse, no to jeśli się jednak kasa znajdzie, to może jednak wezmą udział… troszkę czasu jeszcze jednak jest, a przecież to tak blisko słowackiej granicy :).
Jeśli chodzi o Turcję… to na pewno zgadzam się z nią co do zasady BIG5. Wiem, że te 5 krajów daje więcej kasy na ESC, ale… sam fakt ich uczestnictwa od razu w finale jest sam w sobie niesprawiedliwy. Ja bym to jednak zmienił. Niech nawet dają mniej kasy, kiedyś tego nie było i jakoś Eurowizja sobie radziła. A przecież i tak miało być taniej i skromniej. Zresztą, wtedy może wróciłaby Turcja, która dałaby swoją składkę :). Co do jury… mam wątpliwości, czy i tutaj Turcja nie ma racji… ale na razie tylko wątpliwości, a nie 100% pewność. Sama widownia była jaka była, głosowała, jak głosowała, ale jury… 5 osób z każdego kraju też może popsuć całe głosowanie, z różnych powodów… a widzowie też potrafią jednak zagłosować na spokojne, dobre piosenki, jak np. ta Common Linnetsów… Kiedyś zastanowiłbym się nad wycofaniem jury…
… ale to, że EBU nie zmieni tych beznadziejnych, nowych zasad głosowania jury, skłania mnie do tego, żeby zacząć się zastanawiać nad tym już teraz. Co im przyszło do głowy???!!!??? No dobra, PÓKI CO nie planują, no ale… jeśli tak zostanie… ok, nie ma sprawy, nie zobaczą moich smsów, i tyle. Jeśli jednak będzie jakaś piosenka, która po prostu niesamowicie, ale naprawdę niesamowicie mnie zachwyci, to rozważę smsa, ale tylko w finale, i tylko po to, aby uhonorować tego artystę. W ostatnich kilku (-nastu?) latach do takich piosenek mogę zaliczyć tylko „Euphorię” Loreen.
Gdyby Austria (czy jakikolwiek inny zwycięski kraj z innego roku) była na naszym miejscu (z tymi diasporami w UK, itd.), to przez te zasady być może po prostu by nie wygrała, ponieważ jury zniszczyłoby zupełnie głosy widzów. Skąd jury np. brytyjskie może wiedzieć, że na polską piosenkę nie głosowali także etniczni Anglicy, Szkoci, Północni Irlandczycy czy Walijczycy? A także inne narodowości zamieszkujące UK? No w każdym razie nie ma w ogóle sensu w tej sytuacji wysyłać smsów, bo i tak jury może wszystko zepsuć… (widzowie niby też… ale to już raczej rzadziej). Czy to ma być system 50/50? No nie wydaje mi się. Proszę bardzo, droga EBU – od teraz będę oglądał ESC tylko i wyłącznie dla muzyki (tzn. zawsze tak było:), ale teraz będzie to pozbawione chęci wpływu z mojej strony na tą rywalizację… bo i tak tego wpływu może po prostu w ogóle nie być… będzie to jak dla mnie od teraz przypominało oglądanie zwykłego koncertu).
PolubieniePolubienie
Żeby nie było wątpliwości: piszę z Polski, a nie z UK. Ale polskie jury też może zepsuć siłę naszego głosowania, z dowolnych powodów. W każdym razie, już pomijając te kraje i diaspory, i te sprawy, to ja po prostu same te zasady uważam za niesprawiedliwe, i dlatego po prostu, w ramach protestu, na 99,9999% nie wyślę żadnego smsa (wyjątek zrobię być może dla piosenki, która zachwyci mnie co najmniej jak „Euphoria” Loreen, ale to też tylko (raczej) w finale, i tylko po to, aby wyrazić swoje szczególne uznanie takiemu artyście, lub artystce, lub zespołowi).
PolubieniePolubienie