
BREAKING NEWS: Słowacja i Czechy już teraz poinformowały, że nie wezmą udziału w Eurowizji 2014.
Pytania bez odpowiedzi?
Świat fanów i dziennikarzy eurowizyjnych nadal dyskutuje na temat głosowania w finale tegorocznego konkursu. Litewski portal Delfi.lt nadal odkrywa i donosi o nowych szczegółach sprawy kupowania punktów przez Azerów (i też Rosjan), natomiast sami Azerowie nadal szukają zaginionych 10 punktów dla Rosji. Fani analizują wszystkie przyznane w tym roku punkty, przygotowują swoje własne komentarze i w ten sposób doprowadzają do dyskusji – mniej lub bardziej merytorycznych. Portal Wiwibloggs poddaje w wątpliwość działanie firmy Digame, która już od 2004 roku zajmuje się zliczaniem głosów podczas Eurowizji, z kolei portal Eurovisionista.com wymienia jeszcze więcej zadziwiających rezultatów tegorocznego głosowania.
W półfinale Czarnogóra i Słowenia przyznały 12 punktów Ukrainie, jednak w finale Zlata Ognevich nie dostała ani jednego punktu od tych państw. Macedońskie osiem punktów dla Azerbejdżanu w półfinale nie miało żadnego odniesienia do głosowania finałowego, w którym Skopje nie przyznało Faridowi ani jednego punktu. Podobnie w Austrii, która dała 10 punktów Rosji w półfinale, ale już nic w finale. Z kolei rosyjskie siedem punktów dla Ukrainy w półfinale przerodziło się w jeden punkt przyznany „Gravity” w finale. Wręcz odwrotnie wygląda to w Serbii, Chorwacji i Estonii – te kraje w półfinale dały Ukrainie stosunkowo mało punktów (odpowiednio 5, 7 i 6), a w finale najwyższe noty (10, 12, 10). Zdanie „zmieniła” też Irlandia, która Ukrainie dała w półfinale 2 punkty, ale w finale już 8.
Autor artykułu twierdzi, że przypadek włoski (publikacja wyników televotingu, gdzie wygrała Rumunia, która ostatecznie w systemie 50/50 mogła liczyć tylko na 1 punkt) pokazuje, jak działa nowy system zliczania punktów w formacie 50/50. Wcześniej pod uwagę brane były tylko czołowe dziesiątki głosowania widzów i jurorów. Teraz liczy się całościowy ranking, co może doprowadzić do sytuacji, w której faworyt widzów przepadnie, jeśli zostanie nisko oceniony przez jury (i odwrotnie). Pytanie jednak, czy takie głosowanie ma sens, skoro ulubieniec masowej publiczności (która głosuje wysyłając sms-y) może być całkowicie zdegradowany przez 5-osobowe jury. Może to doprowadzić do sytuacji, w której widz będzie na tyle zniechęcony, że w ogóle nie weźmie udziału w głosowaniu.

Eurowizja 2014 w podobnym stylu
Telewizja duńska zbiera aplikacje od miast chętnych do organizacji konkursu w 2014 roku. Zgłosiło się już 5 miast – stolica Kopenhaga, faworyzowane Herning, Fredericia, Aalborg oraz Horsens, które Eurowizję chce zrobić w budynku byłego więzienia, co oznacza, że byłby to pierwszy konkurs przygotowany pod gołym niebem. Większość ekspertów jest zgodna, że Horsens z takim pomysłem ma małe szanse na sukces, bowiem niemożliwe byłoby przygotowanie tego typu show bez … dachu nad głową. Władze miasta wierzą, że DR zdecyduje się na taką innowację.
Przedstawiciel telewizji duńskiej zapowiedział, że Eurowizja 2014 nie będzie „wielka”, nawet jeśli zorganizowana zostanie w Parken Stadium, które może pomieścić 38 tys. widzów. Przykładem dla Duńczyków będzie ESC 2013 w Malmo, skromna ale na poziomie, a nie tak jak w 2009 czy 2012, kiedy konkurs służył głównie promocji Rosji i Azerbejdżanu, na co wydano bardzo dużo pieniędzy. Ekipa duńska ma się wzorować na Szwedach także w kwestii prowadzącej. Na pewno nie będzie już rymujących prezenterów, jak w 2001 roku.
Poza ESC 2014, DR chce też skupić się na preselekcjach Dansk Melodi Grand Prix. Planuje się rozbudowanie formatu o półfinały, by w ten sposób jeszcze bardziej wypromować selekcje i samą Eurowizję. Z kolei Norwegowie, którzy zapowiedzieli udział w ESC 2014, planują ograniczyć swoje selekcje tylko do finału, ze względu na niski poziom piosenek, które w tym roku otrzymali. Zmiany w selekcjach planuje również Malta. Najprawdopodobniej udziału w ESC nie przerwą też Węgry, Litwa i Łotwa.

Historia Danii na ESC – 1958
Sukces Danii na ESC 1957 zapewne zachęcił kolejnych artystów do wzięcia udziału w preselekcjach. Tym razem do Dansk Melodi Grand Prix zakwalifikowano sześć utworów, z czego dwie kompozycje wykonała Raquel Rastenni, a po jednej Preben Uglebjerg, Bent Weidich, Preben Neergaard oraz znany nam już duet Birthe & Gustav. Zwycięzcę wybierało 10-osobowe jury, a w ramach wyników podano tylko zwycięzcę. Została nim Raquel Rastenni z utworem „Jeg rev et blad ud af min dagbog” („Wyrwałam kartkę z mojego pamiętnika”). Finał selekcji odbył się 16 lutego w Kopenhadze.
Raquel Rastenni urodziła się w 1915 roku w Kopenhadze, jej rodzice byli Żydami, którzy przybyli do Danii z Rosji. Wokalistka wychowywała się w małym pokoiku w biednej dzielnicy stolicy. W trakcie wojny musiała opuścić swój kraj i przenieść się do Szwecji, gdzie kontynuowała swoją karierę jako wokalistka i tancerka. Wróciła do Danii w 1945 i szybko zdobyła tam popularność. Śpiewała nie tylko po duńsku, ale też w języku jidisz, hebrajskim i szwedzkim. Zmarła w 1998 roku.
![]()
„Jeg rev et blad ud af min dagbog” to utwór autorstwa Svena Urlika i Harry’ego Jensena. Opowiada o kobiecie, która utraciła przyjaciela lub kochanka. W utworze przeprasza go za słowa, których użyła. Tytułowe „wyrwanie kartki z pamiętnika” ma symbolizować fakt, że żałuje ona swych czynów. Tekst ciekawy, ale sama piosenka do wybitnych nie należy i na pewno wypada blado w porównaniu do propozycji Danii z 1957. I odbiło się to w wynikach. Raquel otrzymała jedynie 3 punkty – po jednym z Holandii, Francji i Szwecji. Dało to 8. miejsce na 10 startujących państw. Duńskie jury dość mocno zaskoczyło – przyznało jedynie dwie noty: 1 punkt dla Belgii i aż 9 dla Francji, która wygrała konkurs. Żaden inny kraj nie przyznał tak wysokiej noty. Co ciekawe, Dania już po raz drugi trafnie wytypowała zwycięzcę Eurowizji.
W kolejnym odcinku: Powrót Birthe Wilke!

Nie rozumiem tego całego zamieszania z tym głosowaniem. Ludzie- jeszcze nie tak dawno oburzano się na głosowanie regionalne- były różne próby, żeby do niego nie dochodziło, żeby np. państwa z exZSRR nie głosowały na siebie, a teraz- kiedy Azerbejdżan nie dał Rosji punktów to wybuchł skandal. Ludzie- jak wam dogodzić??? Jak jest głosowanie na sąsiadujące państwa to jest źle, ale okazuje się że jeśli takiego głosowania nie ma to jest jeszcze gorzej. ……Nie rozumiem was…… Powinniśmy się cieszyć, że teraz będzie sprawiedliwiej, jako że nawet Rosja nie może być na 100 proc. pewna punktów od swoich sąsiadów. Co z tego że jury może sprawić że państwo z najwyższą notą od widzów moze nie otrzymac punktów generalnych- to działą też w drugą stronę i televoting moze tez zmienić notowania jury, więc to nieprawda że televoting stracił swoje znaczenie w stosunku do jury. A co do kontrowersyjnego głosowania to radziłbym się zająć krajami skandynawskimi, które jakoś wszystkie razem zgodnie nie dały Azerjbejdżanowi i Ukrainie żadnych punktów a jak juz dały to niskie punkty- moim zdaniem mogła to być manipulacja jury skandynawskiego, które chciało dając tym państwom niskie notowania ”ochronić” swoje kraje tak, aby miały lepsze miejsca od swoich rywali, którzy tak samo jak kraje skandynawskie był typowane do walki o trofeum. Także apeluję o rozsądek, bo argumenty przedstawiane są po prostu śmieszne. Jak można nazwać skandalem brak punktów od sąsiedniego państwa na eurowizji….. Przeciez właśnie o to chodzilo zeby nie dochodzilo do regionalnych głosowań…… A to, że w finale więcej punktów dano jakiemuś państwu niż w półfinale można prosto wytłumaczyć- po prostu finał oglądało więcej ludzi niż półfinał co myślę że nie jest niespodzianką, a zatem i więcej ludzi wzięlo udział w televotingu, którzy nie głosowali w półfinałach, a zatem i wyniki różniły się od półfinałowych wyników.
PolubieniePolubienie
Dziwią mnie tego typu podejrzenia,dlaczego jakieś państwo{piosenka} otrzymała najwyższą notę w półfinale a już we finale nic!!!
Prosty przykład w plebiscycie” Nasz Faworyt” sam oddałem 8 pkt na Ukrainę w półfinale,ale już w finale NF -żadnego. Nie było w tym żadnej manipulacji,jeżeli miałem do wyboru 16 piosenek i 2 wyżej notowane od Ukrainy z jej półfinału.Mało tego,Islandia we finale otrzymała moje 8 pkt,podczas gdy w półfinale wyżej oceniłem San Marino{6 we finale}W tym wypadku,było dużo ciekawych i wartych punktów piosenek{zero polityki}
Nie widzę powodu do lamentu,każdy miał prawo zmienić zdanie.
Myślę,że jest to próba odwrócenia uwagi od Azerbejdzanu i Rosji.Pewnie i Bałkany szukają konspiracji,dlaczego nikt od nich nie wszedł do finału!Komentarze,typu żadna piosenka w języku ojczystym nie miała szans,jest bzdurą.To po jakiemu śpiewała Serbka 2007 wygrywając Eurowizję!
Pewnie jest i próba przywrócenia tylko televotingu.Już widzę jak się co niektórzy cieszą.Ach,wtedy to już na pewno nie będzie polityki i wzajemnej adoracji.hahaha.
Ebu powinna naciskać na jury,powinna mieć też wgląd kto w skład takiego jury wchodzi.Można do każdego kraju wysłać neutralnego obserwatora.Najlepiej,jeśli jury i widzowie głosują w tym samym czasie.
Jeżeli chodzi o firmę zliczającą głosy,aż dziwne,że nie ogłasza się przetargu ,od 2004 roku kiedy powstała „nowa Eurowizja”,ta sama firma!
Warto półfinały rozegrać w taki sposób,aby adoratorzy nie mieli pola do wzajemnego głosowania.
Miejsca startowe te dobre rozdac tym co nie mają tyle szcześcia co inni.
Mamy dużo możliwości.
PolubieniePolubienie