HOLANDIA: „Jesteśmy z Ciebie dumni, Joan” – takie słowa znaleźć można na oficjalnej stronie nadawcy holenderskiego. W artykule wspomina się, że występ do „You & Me” był fantastyczny, ale niestety, to nie wystarczyło, by wejść do finału. Sama wokalistka jest zadowolona ze swojego występu i całej eurowizyjnej przygody. Wielu fanów zaskoczonych jest taką decyzją Europy. Holandia po raz ósmy z rzędu została wyeliminowana na poziomie półfinałów.
GRUZJA: Telewizja gruzińska na swojej stronie internetowej ograniczyła się tylko do krótkiej wzmianki o rezultatach półfinału. Podano informację, że Anri Jokhadze odpadł z rywalizacji, ale nie jest znana jego ostateczna pozycja rankingowa w półfinale. Gruzja to kraj, który od czasu debiutu zawsze awansował do finału, w tym roku to jedyne państwo z grupy „pewniaków”, które ten tytuł straciło. Co ciekawe, rok temu z tej grupy odpadła Armenia, także jedynie Azerbejdżan, z krajów kaukaskich, zachował 100% poziom zdobywania awansów.
BIAŁORUŚ: Powodem wyeliminowania Białorusi z finału ESC 2012 była dominacja państw bałkańskich w drugim półfinale – twierdzi nadawca TVR.by. Dodaje też, że konkurencja była silniejsza, niż w pierwszym półfinale, ale Litesound doskonale sobie poradzili podczas występu. „Jutro kibicujemy naszym sąsiadom„.
PORTUGALIA: Media portugalskie niewiele piszą o Eurowizji, jednak pojawiła się w niektórych dziennikach wzmianka o braku awansu dla piosenki fado wykonywanej przez Filipę Sousę.
BUŁGARIA: Dziennik „Dnes” uważa, że eurowizyjnej tradycji stało się zadość i Bułgaria znów została wyeliminowana. Sofi Marinova, nazywana cygańską divą pop-folku, porównywana jest do Donny’ego Montella, który też na scenie wystąpił całkiem sam. Autor artykułu uważa, że drugi półfinał być bardziej zróżnicowany, wiele było silnych ballad, ale i dobrych utworów tanecznych. Najdziwniejszą propozycją był utwór gruziński, uznany przez „Dnes” za coś pomiędzy Azisem (ESC 2006) a kabaretem. Sofi Marinova twierdzi, że jest jej trochę smutno z powodu braku awansu, ale swoje marzenie o występie eurowizyjnym spełniła. Dodaje, że sama podjęła decyzję o wyglądzie występu, a wszyscy jej znajomi i przyjaciele popierali ją w tych planach. Kompozytor utworu już zapowiada stworzenie kolejnej propozycji na ESC. „Dnes” informuje, że zgodnie z nieoficjalnymi danymi, wczorajszy półfinał oglądało…150 mln widzów.
SŁOWACJA: Media słowackie spodziewały się kolejnej porażki, a także sam Max Jason Mai nie jest zaskoczony brakiem awansu. Jak twierdzi, porażka go nie smuci, bo ma 23 lata, jest zdrowy, bogatszy o kolejne doświadczenie. „Eurowizja to konkurs z polityką w tle i doskonale o tym wiedziałem. Jeszcze przed półfinałem wiedziałem, że nie mam żadnych szans.” – mówi dla portalu 24hod.sk. Wokalista pragnie jednak podziękować wszystkim za wsparcie, a swojej ekipie za ciężko pracę.
SŁOWENIA: W Słowenii komentowany jest nie tylko rezultat Evy Boto, ale i wszystkich pozostałych krajów b. Jugosławii. Na swojej stronie internetowej RTV SLO napisał „Wierzyliśmy w sukces, nie udało się”. Sama Eva jest ze swojego występu dumna i uważa, że Słoweńcy powinni być z takiej reprezentacji zadowoleni. „Nie udało się, konkurencja była zbyt silna” – dodaje młoda wokalistka, twierdząc, że Słowenii na pewno uda się następnym razem. Portal 24ur.com podkreśla, że Eva bardzo dobrze zaprezentowała się w Baku i to nie tylko na scenie, ale też np. podczas konferencji prasowych. Powtarzała, że jej celem jest poprawienie wyników Słowenii na ESC. „Szkoda, że jej się nie udało” – komentuje 24ur.com
CHORWACJA: Prawdopodobnie największa przegrana – Nina Badrić z Chorwacji. To o niej mówi się w postjugosłowiańskich mediach, że na Eurowizji straciła najwięcej. Typowana była do finału ze względu na swoją popularność i korzystny układ krajów w półfinale. Niestety, przepadła. Wokalistka szybko skomentowała porażkę, twierdząc, że jest jej bardzo smutno bo wierzyła w awans do finału. Nina odmówiła udzielenia wywiadu zaraz po zakończeniu półfinału, więc w specjalnym łączeniu telewizja chorwacka połączyła się z szefem delegacji, który stwierdził, że Nina w złym humorze udała się do hotelu. Dodał też, że wszyscy liczyli na sukces ze względu na jej popularność. Z kolei Eurosong.hr twierdzi, że najważniejszym krokiem jest teraz zmiana szefa delegacji, który prowadzi ekipę chorwacką od 10 lat i w ciągu tego okresu Chorwaci nic specjalnego w konkursie nie osiągnęli. „Trenera piłkarskiego zmienia się zaraz po porażce drużyny. Dlaczego więc w tym przypadku komuś daje się 10 lat na naprawianie błędów?” Jak na razie media chorwackie pozytywnie wypowiadają się o Ninie, twierdząc, że mimo braku awansu, zachwyciła publiczność Eurowizji. „Jeśli HRT chce osiągnąć dobre rezultaty, musi ponownie zmienić sposób wyboru reprezentanta” – twierdzi dziennik Jutarnji List. Podkreślany jest natomiast fakt, że braku Niny Badrić w finale nie mogły zrozumieć m.in. Loreen ze Szwecji, Filipa Sousa z Portugalii czy Maya Sar z Bośni, co oznacza, że występ do „Nebo” spodobał się konkurencji. Chorwacja trzeci raz z rzędu nie wystąpi w finale, chociaż w latach dziewięćdziesiątych to właśnie ten kraj był uważany za najlepszy z b. Jugosławii.
Po półfinałowych eliminacjach finału pozbawione zostały niemal wszystkie kraje Europy Zachodniej (które nie należą do Big5 i ich nazwa nie zaczyna się na „I”): Austria, Szwajcaria, Belgia, Holandia, Portugalia i San Marino. Z północy odpadła jedynie Finlandia, z małych państw bałtyckich tylko Łotwa. Ponownie słabo wypadła Europa Środkowa, zwłaszcza region na południe od Polski – poza wymienioną już Austrią, odpadła też Słowacja, wyeliminowano również Słowenię i Chorwację, czyli północną część b. Jugosławii (plus, tradycyjnie Czarnogóra). Z Bałkanu Wschodniego odpadła tylko Bułgaria. Z krajów leżących na krańcach eurowizyjnej Europy odpadły Izrael i Gruzja. Ze względu na wcześniejsze wycofanie się Armenii, jedynie Azerbejdżan (z krajów kaukaskich) wystąpi w finale, co zdarzy się po raz pierwszy w historii eurowizyjnej tego regionu. Z dużych krajów b. ZSRR odpadła tylko Białoruś. W przyszłorocznej Eurowizji 2013 będziemy mieć sześć państw z kompletem awansów: Bośnia i Hercegowina, Grecja, Rosja, Azerbejdżan, Rumunia i Ukraina – z tego grona cztery kraje organizowały już konkurs. /zdj: Szymon, Eurovision.tv/
OGAE/PRESS VOTING
Pora ustalić, kto ma największe szanse na zwycięstwo w sobotę. Znamy już najnowsze, dość zaskakujące wyniki głosowania OGAE/PRESS w Baku. Ze względu na nadmiar azerskich dziennikarzy, pierwsze miejsce zajmuje…Azerbejdżan, więc chyba należy po prostu ten fakt zignorować. Druga jest Szwecja, trzecia Turcja, a w top5 mieszczą się jeszcze Hiszpania i Włochy. Ogromne poparcie, zwłaszcza po doskonałym (i niezwykle popularnym na YouTubie) występie ma teraz Kaliopi, która zajmuje 6. miejsce, zaraz przed Serbią. Uważane za zwyciężczynie pierwszego półfinału (ponoć do internetu wyciekły wyniki tej grupy, co raczej należy traktować z przymrużeniem oka) – Rosjanki – zajmują 9. miejsce. W ostatniej piątce znajdują się m.in. Irlandia, Wielka Brytania, Bośnia i Litwa, a ostatnie są Węgry.
