EUROVISION ’12: Təmsilçilər (16)

AKCJA SPECJALNA: Oddaj głos na Huberta!

Zapraszam do udziału w plebiscycie „Złoty Lew Podkarpacki”, gdzie w kategorii „Osobowość” nominowany jest wokalista i członek naszej facebookowej grupy Dziennika Eurowizyjnego – Hubert Bisto. Hubert wielokrotnie już próbował dostać się do preselekcji polskich (i nie tylko). W 2009 roku zaprezentował balladę „Time”, rok później zgłosił do selekcji irlandzkich kompozycję „Picture of our love” wykonywaną w duecie z Moniką Urlik („The Voice of Poland”), natomiast rok temu przygotwał na Eurowizję utwór „Thinking of you”. Jako wielki fan Eurowizji ma nadzieję, że wkrótce dane mu będzie wystąpić podczas konkursu. Jak stwierdza, Eurowizja jest dla niego wielką pasją, ale jeszcze nie do końca spełnioną. Aby wesprzeć Huberta swoim głosem w plebiscycie, należy wejść TUTAJ i w kolumnie OSOBOWOŚĆ znaleźć nazwisko HUBERT BISTO. Aby głos był zaakceptowany, należy go potwierdzić poprzez kliknięcie na link, który zostanie wysłany na podanego mejla! Serdecznie zachęcam do głosowania i trzymam kciuki za Huberta!

BREAKING NEWS: Kaliopi zaśpiewa ostatni refren swojego utworu po angielsku.

16. Avstriya (Austria)

Zwycięzcami selekcji austriackich zostali członkowie duetu Trackshittaz. Formacja powstała w 2010 roku i w jej skład wchodzą Lukas Plochl (G-Neila) oraz Manuel Hoffelner (Manix). Swój styl określają jako „tractor gangster party rap”, co udowodnili podczas ubiegłorocznych selekcji – zajęli 2. miejsce za utwór „Oida tanz”, który wykonali po wjechaniu na scenę mini-traktorem. Lukas Plochl znany był wcześniej z udziału w austriackim programie typu „Idol”, gdzie prezentował głównie hip-hopowe wykonania, ale zajął 2. miejsce. Wykonał m.in. cover „Love shine a light”. W 2011 roku Trackshittaz wydali aż dwa albumy, które szybko osiągnęły spory sukces. Udział w tegorocznych selekcjach był nie tylko walką o Eurowizję, ale też sposobem na promocję trzeciego albumu. Faktycznie planują do Baku jechać traktorem, nie wstydzą się tego, że pochodzą ze wsi i słabo mówią po angielsku. Są sobą i swoją oryginalnością zdobyli Austrię. Czy zdobędą Europę?

MARTYNA (16): Kompozycja do samego refrenu oparta na techno-basach, które podkreślają mówioną całość. To wszystko odkręca się w refrenie, kiedy to wchodzi kilka dodatkowych efektów. Podczas preselekcji krajowych kamera obracała się wokół tylnych części ciała tancerek. Dzięki temu nie chcę chyb wiedzieć, o czym traktuje tekst. Całość jednak ma szansę w dyskotekach, gdyż idealnie wpasowuje się w dzisiejsze standardy muzyki.

„Woki mit deim Popo”, czyli „Zatrzęś swoją pupcią”, albo jakby chciała Tatiana Okupnik „Shake your pupka”, to utwór stworzony Lukasa i Manuela. Śpiewają go w dialekcie  języka niemieckiego, który używany jest w Austrii. O czym to jest? Faktycznie o trzęsieniu pupą, co jest jedną z kobiecych umiejętności, dzięki której owijają sobie mężczyzn wokół palca. Utwór był faworytem selekcji, chociaż w superfinale stoczył bardzo zaciętą walkę z nieoficjalnym hymnem gejowskim „That’s what I am” Conchity Wurst. Niemiecka Wikipedia określa stylistykę „Woki mit deim Popo” jako Ghetto Tech połączone z hip-hopem. To jedyny taki utwór w tegorocznej stawce, co na pewno może go wyróżniać.

DAMIAN (17): Mimo, że początkowo byłem przeciwny „Woki mit deim Popo”, przesłuchawszy konkurencję preselekcyjną, od razu zrozumiałem, dlaczego nie wygrało nic innego. Z czasem zdążyłem się z tym utworem oswoić, a nawet polubić i aktualnie całkiem często do niego wracam. Martwi mnie tylko trochę, że przez takie właśnie utwory Eurowizja nosi miano kiczowatej.

Austria zadebiutowała w 1957 roku zajmując ostatnie miejsce, co zdarzyło jej się później jeszcze 6 razy! Zwycięstwo odniosła tylko raz – w 1966 roku, kiedy to Udo Jurgens reprezentował swój kraj trzeci raz z rzędu. W ostatnich czasach Austrii się zdecydowanie nie wiedzie. Ostatni sukces odniosła w 2003 roku zajmując 6. miejsce piosenką o zwierzętach hodowlanych. Ostatnio obraziła się na Eurowizję, ale w 2011 roku wróciła zachęcona przez „pozytywne zmiany” jakie zaszły w tym konkursie (czyli m.in. z powodu wygranej Niemiec). Telewizja ORF o Eurowizji informuje za pomocą specjalnej strony ESCaustria.at, gdzie znajdziemy dane o Trackshittaz i kilka innych ciekawostek.

KAMIL (21): Utwór austriacki podany jest nam z niekrytą prostotą, przechodzącą wręcz w miano prymitywizmu – chodzi o to by porwać tłumy do niekontrolowanej zabawy. Nie trzeba być wyjątkowo bystrym żeby zauważyć, że chociażby w polskich realiach utwory tego typu odnoszą sukces (patrz: „Zodiak na melanżu” czy „W aucie”). Myślę, że nadmiar ballad w tegorocznej stawce otworzy austriackiemu zespołowi drzwi do miejsca w pierwszej połowie rankingu finałowego.

16. Norveç (Norwegia) 

Reprezentantem Norwegii został Tooji Keshtkar, 25-letni wokalista pochodzący z Iranu. Chociaż swoje pierwsze urodziny spędził już w Norwegii, irańsko-perskie korzenie nadal mają na niego spory wpływ, co widać chociażby po piosence eurowizyjnej. Swoją karierę rozpoczynał jako model i prezenter MTV, ale postanowił zająć się muzyką, by lepiej wyrazić siebie. W 2008 roku wydał swój pierwszy singiel pt. „Swan Song” (zresztą bardzo dobry – polecam!). Poza komponowaniem i śpiewaniem, aktywnie udziela się też w akcjach charytatywnych. Pomaga m.in. biednym dzieciom, a praca jako konsultant w tych sprawach zajmuje mu sporo czasu, ale i bardzo satysfakcjonuje.
DAMIAN (17): Potężnie chwytliwa propozycja. Paradoks polega na tym, że mimo komercyjności i powtarzalności utworu sprawia on wrażenie oryginalnego. Widać wpływ pochodzenia Toojiego na kompozycję i to na pewno jest jej duży plus, który może pozwolić się wyróżnić. Całkiem ciekawa preselekcyjna choreografia, a jeśli mam już na coś narzekać, to wokal do poprawy.
„Stay” to utwór współtworzony przez Toojiego. Pozostali autorzy to Peter i Figge Bostrom. Petera kojarzyć można z opisu piosenki szwedzkiej – jest bowiem współtwórcą „Euphorii”, więc będzie podczas tegorocznej Eurowizji przeżywał podwójnie silne emocje. Figge też ma spore doświadczenie w pisaniu piosenek preselekcyjnych. Stał m.in. za „You’re my world” Emilii (MF 2009), „In the club” Danny’ego Saucedo (MF 2011), a w tym roku współtworzył dwa utwory z Melodifestivalen – „The boy can dance” Afro-Dite i „Salt & Pepper” Marie Serneholt. Co ciekawe, Tooji w swoim półfinale selekcji norweskich zajął 2. miejsce, w superfinale jednak nie dał się już nikomu pokonać – zdobył 18 tys. głosów od jury (2. miejsce) i 137,5 tys. głosów od widzów.
MICHAŁ (16): Nie, że nie lubię, bo jak „Manboy” i „Popular”, tak „Stay” to pop-dance’owy przebojowy numer z bardzo dobrą i soczystą, a jednocześnie komercyjną aranżacją. Jak widać można. Boję się tylko o śpiew Tooji’ego, jednak mimo wszystko, już po występie na Melodi Grand Prix 2012 stwierdzam, że śpiewa on co najmniej trochę lepiej od Erica. Ale chciałbym go usłyszeć z prawdziwymi chórkami (nie nagranymi na płycie), a najlepiej bez. I do tego z całą choreografią z preselekcji.
Norwegia to kraj z długą eurowizyjną historią, rozpoczętą w 1960 roku. Statystyki Norwegowie mają ciekawe, bowiem wygrali trzy razy (ostatni raz w 2009 roku), ale aż 10 razy byli ostatni, co pozwala im być rekordzistami w tej kwestii. Półfinały raczej nie był dla nich przeszkodą, chociaż czasami ponosili sensacyjne porażki, jak np. ta z ubiegłego roku. Portalem eurowizyjnym stacji NRK jest strona selekcji MGP dostępna TUTAJ. Pełno newsów (także takich, których władze Azerbejdżanu najchętniej by zakazały), zdjęć i nagrań video. Warto zajrzeć.
JULIAN (21): Piosenka z nutką orientu, czyli taka jaką lubię. Na pewno w Baku zostanie odebrana bardzo dobrze. Mam nadzieję, iż na scenie Toji będzie miał mocne wsparcie chórków i nie zawiedzie wokal jak u Erica.
Masz ciekawe pytanie do Trackshittaz lub Tooji’ego? Wpisz je w komentarzach, a być może pytanie zostanie zadane przez naszego czytelnika, Szymona, podczas konferencji prasowej wokalistów w Baku.

W związku z prezentacjami uczestników, na naszej grupie Facebooka organizowane są duele, w których wybierać będziemy lepszą piosenkę z dwóch właśnie prezentowanych. Wczorajszy duel wygrały Węgry (58,02%), pokonując Słowację (41,98%). W tym momencie wynik to 9:6 dla pierwszego półfinału.

Przypominam o głosowaniu w III etapie plebiscytu „Nasz Faworyt”! Spośród 20 państw (Austria, Belgia, Białoruś, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Czarnogóra, Estonia, Finlandia, Grecja, Gruzja, Irlandia, Litwa, Łotwa, Malta, Mołdawia, Portugalia, San Marino, Słowacja, Ukraina i Węgry) należy wybrać top10 i uszeregować zgodnie ze skalą eurowizyjną. Punktacje wysyłać można na blazewicz.poczta@gmail.com lub w prywatnej wiadomości na Facebooku. Głosowanie trwa krócej, bo tylko do środy – 18 kwietnia!

2 komentarze

  1. Ogae Francja mnie zaskoczyła swoim głosowaniem 10 pkt dla Cypru-teraz Ivi bierze chyba przyspieszone lekcje śpiewu.
    W maju myśle ,że przynajmniej 5 krajów powalczy o wzgrana,albo i wiecej.

    Klawiatura coś mi nawala.
    Sorry za brak koncowek.

    Polubienie

  2. ESC 2012: Marek Niedźwiecki na swojej stronie napisał:

    „W maju Konkurs Piosenki Eurowizji. W Baku. Ciekawie się zapowiada, bo wygra Engelbert Humperdinck (rocznik 1936) albo Russkije Babuszki (bez rocznika)…

    Konkurs już bez nas (może szczęśliwie), nie pokaże nam go więc nasza telewizja. Trzeba będzie oglądać u innych. Humperdinck był najpopularniejszy w czasach, gdy Cliff Richard (także jak Engelbert urodzony w Indiach) dwa razy próbował swych sił i piosenek w tym konkursie. „Congratulations” i „Power To All Our Friends” nie wygrały. Moim zdaniem (fana tego konkursu w dawniejszych latach!) Eurovision Song Contest doszedł już do ściany. Konieczne były/są zmiany. Może to te Babuszki, albo Starszy Pan spowodują, że wróci do dobrych dni? Trzymam kciuki”

    I jeszcze bonus z personalnej listy przebojów MN:

    30 nowość 1 LOVE WILL SET YOU FREE – Engelbert Humperdinck

    „No i ten Engelbert. Nigdy bym się tego nie spodziewał. Never Say Never. To prawda…”

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.