We wczorajszej części wywiadu Dziennika Eurowizyjnego z zespołem Tulia, wokalistki opowiedziały o swoich konkursowych faworytach oraz o tym, z jakim nastawieniem jadą do Tel Awiwu. Ich opinie na temat piosenek grupy Hatari i Conana Osirisa trafiły już nawet do lokalnych mediów na Islandii i w Portugalii! Możliwość reprezentowania swojego kraju w tak ważnym i popularnym konkursie, to nie lada wyzwanie, ale i radość oraz zaszczyt. Niestety na polskim podwórku większość krajowych reprezentantów spotyka się z hejtem, głównie ze strony anonimowych użytkowników social media. Można mówić, że nie warto czytać i się tym przejmować, ale czasem trudno jest przejść wobec tego obojętnie. Od paru dni w Internecie trwa kolejna burza związana z zespołem, tym razem jest to całkowicie bezsensowna i kuriozalna dyskusja na temat wyciętego sekundowego ujęcia w którym pojawia się przydrożny krzyż. Najpewniej usunięto ujęcie bez większej świadomości tego, że w Polsce spotka się to z tak ogromną krytyką radykalnych portali katolickich i wywoła ogromne zamieszanie, w którym żadna ze stron odpowiedzialnych za nową wersję klipu nie będzie chciała się przyznać do wykonanej modyfikacji, będzie próbowała obarczyć odpowiedzialnością kogoś innego. Najgorsze jest to, że znów wszystko odbija się na polskich reprezentantkach, które (spośród osób z TVP, wytwórni itp.) miały zapewne najmniejszy wpływ na wygląd teledysku. W obliczu tak ogromnej fali bezpodstawnego hejtu warto, by polscy fani Eurowizji zjednoczyli się i wspierali Tulię przez cały okres przygotowań i podczas sezonu w Tel Awiwie! Niech wielkie zaangażowanie nie zostanie przytłumione internetową nienawiścią ze strony bliżej nieokreślonej masy. Oby kolejne dni, imprezy promocyjne, a później pobyt w Izraelu dał naszym paniom tyle radosnych chwil, by mogły zapomnieć o nędznych opiniach ludzi, którzy teraz skupiają się na błahym problemie braku krzyża w klipie, a samej Eurowizji zapewne i tak nie obejrzą…

>> PIERWSZA CZĘŚĆ WYWIADU <<

O hejcie, o nowej wersji oraz o kreacjach przygotowywanych do Tel Awiwu przeczytacie w drugiej części wywiadu!

„Fire of Love (Pali się)” zostało niedawno opublikowane i poza tekstem po angielsku pojawiły się tam też nowe wstawki muzyczne. Czym podyktowane były te zmiany i jak przebiegała praca nad nową wersją?

Najważniejszych zmian, które zaszły jest kilka. Przede wszystkim cały kawałek przeszedł gruntowny mastering. Zrobił go Dieter Wegner – jeden z ciekawszych specjalistów w Europie, do którego ustawiają się kolejki. Zrobiony został po to, by utwór zabrzmiał jak najpełniej i najdoskonalej, światowo – w prezentacji na wizji. Kolejna sprawa to angielski tekst. Najpierw Tulia przełożyła tekst „Pali się” na język angielski, następnie tekst poleciał aż do Stanów. Na podstawie przełożenia powstały słowa do wersji angielskiej, czyli „Fire of love”. Napisali je dla nas Allan Rich i Jud Friedmann – ikony. Pracowali między innymi z Whitney Houston. Nie mamy pewności, czy napisali kiedykolwiek tekst dla innego polskiego artysty, jednak ściśle współpracują i przyjaźnią się z naszym producentem muzycznym Marcinem Kindlą. Dla nas to wielki zaszczyt, a dla kraju wielkie wyróżnienie, że tak wielcy artyści podjęli się dołożenia swego serca do polskiej prezentacji – nieuzasadnione niczym są więc komentarze na temat „słabego” tekstu po angielsku (nie ma takiej możliwości!). Jego fragmenty zostały użyte na prośbę organizatora, pracujemy nad występem z zespołem specjalistów, nie w pojedynkę. Dograłyśmy również wiele partii wokalnych, z których Marcin wyciągnął ciekawe urozmaicenie, które dodał do konkursowej wersji. Dołożono więc wszelkich starań, by prezentacja była jak najpiękniejsza i jak najbardziej „skuteczna”. Nie ma tu mowy o amatorszczyźnie, nie ma podstaw by zarzucić nam w tej materii niedociągnięcia. Zostaje tylko kwestia gustu. Wszyscy, z całych sił dbamy o dobre imię Polski.

Wkrótce wyruszycie do Izraela nagrywać „eurowizyjną pocztówkę”, które w tym roku opierają się na motywie tańca. To będzie Wasza pierwsza wizyta w tym kraju?

Tak, żadna z nas nie miała okazji wcześniej być w Izraelu, nie możemy się doczekać.

Eurowizja to nie tylko występy na scenie, ale też wiele prób, konferencji prasowych, czerwony dywan, wywiady i imprezy towarzyszące. Planujecie już specjalne kreacje na różne wydarzenia związane z konkursem? Planujecie trzymać się Waszego tradycyjnego wizerunku czy zaskoczycie fanów i fotoreporterów „cywilną”?

Oczywiście. Nie ma możliwości, by nosić  stroje ludowe bez przerwy, zwłaszcza ze względu na temperaturę w Izraelu. Rozpoczęłyśmy współpracę z projektantami. Szykowanych jest dla nas minimum 14 różnych zestawów kreacji wyjściowych. Oprócz tego specjalny, wyjątkowy kostium na wielkie show w którym nie zabraknie żywych kolorów, blasku i naszego polskiego złota, czyli bursztynu. Będzie wyjątkowo spektakularny. W każdym z zestawów nie zabraknie nawiązań do naszej rodzimej sztuki ludowej – a przedsmak to przepiękne, skromne garsonki, w których ostatnio mogłyśmy odebrać nagrodę Akademii Fonograficznej w kategorii debiut roku. Ubrania zostały ozdobione błyszczącymi aplikacjami, które przełożone zostały komputerowo z autentycznych góralskich parzenic i kołnierzy mężatek z Lachów Sądeckich na delikatny tiul, błyszczące cekiny i ozdobne nitki. Pracujemy nad Eurowizją ze wspaniałymi artystami również w dziedzinie mody, czy wizerunku. Kompleksowo.

Czy jest coś w Eurowizji co Was przeraża?

Niestety, tak. Można zaobserwować to co roku, a teraz dotknęło nas to osobiście. Niezdrowe, niepohamowane, momentami obrzydliwe obrażanie, osobiste wycieczki, obelgi, bezpodstawne opinie na temat artystów, przede wszystkim nas, jako reprezentantek kraju. Szereg, tłumy ludzi jawi się „negatywnymi specjalistami” na temat konkursu Eurowizji. Niesamowite zjawisko, którego nie zauważyłyśmy na portalach zagranicznych. Zawsze można mieć wątpliwości, czy wyrazić swoją opinię – nie ma jednak naszej zgody na obrażanie, czy głoszenie zwyczajnej nieprawdy. Dochodzi do tego napędzanie przez prasę plotkarską negatywnych emocji przez podkręcanie i przekręcanie naszych wypowiedzi. Tak było w przypadku występu Cleo, o którym mówiłyśmy wielokrotnie, że jest jednym z naszych ulubionych – nasi obserwatorzy i portale „eurowizyjne” to doskonale wiedzą. Napisałyśmy do Cleo na Instagramie (nie posiadamy innego kontaktu), natychmiast umieściłyśmy story, niestety to nie dotarło do Cleo, która poczuła się urażona, ani do odbiorców danego portalu plotkarskiego. Wystarczył tylko jeden wywrócony sensem nagłówek, by podjudzić tłumy. Przykro nam, bo nie mamy na to wpływu, a komentowane są pod tego typu publikacjami również nasze miny, wygląd, poddawane wątpliwości nasze pochodzenie (?!), a nawet moralność. Takie zderzenie z masowym widzem, kiedy do tej pory spokojnie koncertowałyśmy w naszej pełnej sympatii niszy jest szokujące. Zostałyśmy nieźle wytrącone z równowagi, ponieważ jest to poza naszą wszelką kontrolą, a ludzie nie słuchają tłumaczeń, łatwiej czytać plotki. Dziękujemy zatem za wszystkie słowa wsparcia i sympatii – informujemy: na szczęście trzymamy się i wciąż nie potrzebujemy pomocy psychologów.

Jakiego rodzaju muzyki brakuje wg Was w konkursie? Czy uważacie, że Eurowizja powinna bardziej oprzeć się na muzyce etnicznej, tradycyjnej, jako tej, która najlepiej charakteryzuje folklor danego kraju?

Nie uważamy, by był to niezbędnik. Elementy ludowości są zawsze piękne i różnicujące występy, jednak każdy słucha takiej muzyki, jaka mu się podoba. My również nie kategoryzujemy niczego na gatunki. To, że inspirujemy się elementami folku nie oznacza, że podajemy się za zespół regionalny czy ludowy, a jest to często mylone i komentowane przez osoby, które nie posiadają wiedzy w tym zakresie. W konkursie Eurowizji nie brakuje żadnego rodzaju muzyki, jawi się nam on jako bardzo różnorodny. Jedyne, o czym uważamy, że byłoby in plus: śpiewanie w języku narodowym. Każdy reprezentuje swój kraj, a język jest nierozerwalnie związany z piosenką. Wszystkie utwory, które zapamiętałyśmy, które się wyróżniły w naszych „uszach”, to utwory z tekstem w języku narodowym.

Jakie macie plany po Eurowizji? Czym zespół Tulia jeszcze nas zaskoczy

Będzie bardzo międzynarodowo, międzykontynentalnie, pracowicie i pojawi się wiele
nowości. Śledźcie nas!

Serdecznie dziękuję zespołowi, a zwłaszcza samej Tulii Biczak, za możliwość przeprowadzenia wywiadu. Zdjęcie: Materiały prasowe, Tulia.pl

Reklamy