NASZ FAWORYT – Wyniki dwóch etapów

Wczoraj o północy zakończyło się głosowanie w dwóch półfinałach plebiscytu „Nasz Faworyt” w którym czytelnicy Dziennika Eurowizyjnego wybierają najlepszą piosenkę Eurowizji 2012. W pierwszych dwóch etapach ocenialiście utwory półfinałowe, a głosowanie cieszyło się sporym zainteresowaniem i w wielu przypadkach było bardzo zacięte. Użytkownicy grupy Dziennika Eurowizyjnego na Facebooku mogli podglądać wyniki cząstkowe, co dodatkowo zachęciło niektórych do wzięcia udziału w zabawie. Serdecznie dziękuję za wszystkie nadesłane głosy i mam nadzieję, że w kolejnych etapach również nie zawiedziecie!

Pora na wyniki. Z każdego półfinału do finału (IV etap) wchodzi czołowa ósemka, natomiast pozostałe kraje trafiają do rundy dogrywkowej (III etap), gdzie walczyć będą o ostatnie cztery miejsca finałowe. Oto kraje, które awansowały do finału z pierwszej grupy (kol. alfabetyczna):

ALBANIA / CYPR / DANIA / ISLANDIA

IZRAEL / ROSJA / RUMUNIA / SZWAJCARIA

W tym roku będę zdradzać nieco więcej sekretów niż rok temu. Zwycięzcą półfinału została Islandia, zdobywając 456 punktów. Pozostałe punkty możecie zobaczyć na wykresie. Jak widać, pomiędzy miejscami 7-9 rywalizacja była bardzo zacięta. W drugim półfinale najlepsze okazały się następujące kraje:

 

 


CHORWACJA / HOLANDIA / MACEDONIA / NORWEGIA

SERBIA / SŁOWENIA / SZWECJA / TURCJA

Liderem półfinału została Szwecja, która zdobyła aż 502 punkty. W tym półfinale znalazł się też jeden kraj, który otrzymał jedynie 5 punktów – nie ma co ukrywać, że jest to Gruzja.

Z tymi państwami (i ich piosenkami) spotkamy się ponownie za tydzień, kiedy przyjdzie im się zmierzyć z sześcioma państwami automatycznie zakwalifikowanymi do wielkiego finału Eurowizji 2012 (Big5 + Azerbejdżan). Teraz pora na wybór czterech piosenek z grona tych „słabszych półfinalistów”. Spośród 20 państw (Austria, Belgia, Białoruś, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Czarnogóra, Estonia, Finlandia, Grecja, Gruzja, Irlandia, Litwa, Łotwa, Malta, Mołdawia, Portugalia, San Marino, Słowacja, Ukraina i Węgry) należy wybrać top10 i uszeregować zgodnie ze skalą eurowizyjną. Punktacje wysyłać można na blazewicz.poczta@gmail.com lub w prywatnej wiadomości na Facebooku. Głosowanie trwa krócej, bo tylko do środy – 18 kwietnia! Zapraszam do zabawy!

15. Macarıstan (Węgry)

Compact Disco to formacja z Budapesztu, w skład której wchodzą Behnam Lofti, Gabor Pal, Attila Sandor, Csaba Walko. Zespół swój debiutancki album wydał w 2009 roku, a już na początku 2010 roku wyruszył w trasę koncertową po węgierskich i rumuńskich miastach. Grupa szybko zdobyła rozgłos i nominacje do prestiżowych nagród takich jak Fonogram czy Otto. Pod koniec 2010 Compact Disco zdobyli nagrodę MTV (nie mylić z publicznym nadawcą węgierskim; kojarzyć ze stacją, która kiedyś emitowała teledyski muzyczne). Rok temu wydali swój drugi album, który przyniósł im jeszcze większą popularność. Ich single i remixy wydawane były nie tylko na Węgrzech i Rumunii, ale też w Szwajcarii, Austrii, Niemczech, Portugalii, Bułgarii i Wielkiej Brytanii.

MICHAŁ (16): Tegoroczna propozycja Węgier jest typową radiową piosenką. Dla mnie „typowa radiowa” zazwyczaj jest równoznaczne z „nudna i nijaka” i niestety, tak jest i w tym przypadku. Brakuje mi jakiegoś rozwinięcia, punktu zaczepienia, fajnego motywu. W dodatku aranżacja i brzmienie instrumentów nie wbijają mnie w krzesło, wszystko jest równo i gładko zmieszane.

Kompozycję „Sound of our hearts” stworzyli członkowie zespołu Compact Disco. Utwór wydany został 16 stycznia i należy do grupy tych, które niosą ze sobą ważne przesłanie. Jak twierdzą muzycy, wcześniej tworzyli głównie piosenki o miłości, ale teraz postanowili przygotować coś bardziej poważnego. „Gdy rozejrzysz się wokół siebie, zobaczysz, że cały świat – nie tylko Węgry – idzie na dno. A to nie jest dobre, dlatego naszą wiadomością jest to, byśmy zwracali uwagę na siebie nawzajem. Powinniśmy, jako ludzie, być bliżej siebie i dbać o relacje między sobą, bo jeśli ich nie ma, wszystko idzie źle” – mówią reprezentanci Węgier. Compact Disco wygrał pierwszy półfinał selekcji węgierskich (głosowanie jury), a w finale zdobył poparcie połowy jurorów, co pozwoliło na wygraną.

KONRAD (22): Wiadomo, że wypada chłopakom popracować nad wokalem. Tym bardziej wstyd, gdyby tę część pracy skopali, gdyż, umówmy się, nie jest to utwór, który wymaga niesamowitych umiejętności w tej materii. Obawiam się tylko, że będzie to kolejny występ z cyklu „Ich sześciu na scenie. Śpiewają/udają, że grają”. A to chyba jednak za mało. Czy skończą jak Łotwa rok temu czy może jak Islandia w 2008? Choć trudno ten utwór zaklasyfikować, jest dosyć osobliwy i zastanawiam się, jak sobie poradzi. Przekonamy się niebawem!

Węgry zadebiutowały na ESC w 1994 roku, czyli tak samo jak Polska i podobnie jak my, osiągnęły podczas swojego debiutu najlepszy rezultat (Polska była druga, Wegry czwarte). Wegry często przerywały swoje eurowizyjne uczestnictwo, stąd ciężko powiedzieć, jak radzą sobie w półfinałach (bo nie w każdym brały udział). Na pięć udziałów półfinałowych udało się im awansować 3 razy (w 2007 roku zajęli w półfinale 2. miejsce). Mają na koncie jedno ostatnie miejsce w półfinale – 2008 rok. Oficjalną stroną eurowizyjną węgierskiego nadawcy MTV jest portal (TUTAJ) pełen informacji o zespole, jak i samej Eurowizji. Ostatnio np. sporo miejsca poświęcono Sabinie z Azerbejdżanu, która promowała się na Węgrzech.

PIOTR (46): Ten facet naprawdę umie śpiewać, a utwór ma więcej niż dobry; jest i power i rytm i melodia; świetnie się sprzeda ale nie na ESC

15. Slovakiya (Słowacja)

Reprezentantem naszych południowych sąsiadów został Miroslav Smajda, znany aktualnie pod pseudonimem Max Jason Mai. Ma 23 lata, jest gitarzystą, muzykiem rockowym, kompozytorem, wegetarianinem, kocha sport i jogę. Wśród swoich muzycznych idoli wymienia m.in. Metallicę czy Enigmę. Jest zdecydowanie najbardziej rockowym uczestnikiem tegorocznej Eurowizji, co może go wyróżniać. Karierę w Słowacji zaczął po udanym udziale w czesko-słowackim „Idolu”, gdzie zajął 2. miejsce. W 2010 roku wziął udział w tanecznym show „Let’s dance 4”, gdzie zaszedł całkiem daleko. Znany jest z dobrej formy i dbania o swoją sylwetkę, którą chętnie prezentuje na zdjęciach.

JAKUB (18): Jedyny taki utwór w tegorocznej stawce – powinien się wyróżnić i zaprowadzić w końcu Słowację do Finału, ponieważ na to zasługuje.

Miroslav (Miro, Max, jak kto woli) sam napisał swoją eurowizyjną propozycję „Don’t close your eyes”. Przy produkcji pomagał mu specjalista z USA. Pierwsze informacje na temat zaangażowania wokalisty w Eurowizję pojawiły się ze strony nadawcy słowackiego już w październiku 2011 roku, jednak szybko zostały zdementowane przez samego zainteresowanego. W marcu oficjalnie ogłoszono jednak, że to on jedzie do Baku, tyle że pod nowym pseudonimem. Do „Don’t close your eyes” powstał teledysk, który wciąż jest chyba na poziomie montażu, bo do EBU zgłoszono … reportaż z planu zdjęciowego, który w sumie też nadaje się na klip.

PIOTR (46): Mocne uderzenie a jakieś takie bezsilne, bezpłciowe i nużące.

Słowacja też zadebiutowała na ESC w 1994 roku, ale w przeciwieństwie do Polski i Węgier, nie zajęła dobrego miejsca. W sumie nie zajęła go do tej pory, bo w latach 1994-1998 jej najlepszym rezultatem było miejsce 18., a od 2009 13. w półfinale. Od swojego powrotu Słowacja wciąż czeka na awans do finału. Niemal od jej debiutu zauważa się specyficzny związek punktowy między Słowakami a Maltańczykami. Mimo porażek Słowacy lubią Eurowizję i sumiennie się do niej przygotowują. Nadawca STV przygotował nawet specjalną stronę eurowizyjną (TUTAJ), gdzie poczytać można o reprezentancie kraju i o konkursowych nowinkach.

Masz ciekawe pytanie do Compact Disco lub Miroslava? Wpisz je w komentarzach, a być może pytanie zostanie zadane przez naszego czytelnika, Szymona, podczas konferencji prasowej wokalistów w Baku.

W związku z prezentacjami uczestników, na naszej grupie Facebooka organizowane są duele, w których wybierać będziemy lepszą piosenkę z dwóch właśnie prezentowanych. Wczorajszy duel wygrała Rosja (56,82%), pokonując Estonię (43,18%). W tym momencie wynik to 8:6 dla pierwszego półfinału.

Reklamy

6 komentarzy

  1. Cieszy mnie awans Holandii w tym roku zasługuje ona finał Eurowizji.

    Jak docenili ją czytelnicy bloga to i może docenią ją również widzowie w Europie.

    Polubienie

  2. Liczę na to, że Słowacja będzie czarnym koniem Eurowizji. W tej chwili jest bardzo niedoceniana.

    Polubienie

  3. A ja nie rozumiem tych zachwytów nad Holandią, piosenka jakaś głupawa i dziecinna. Nie nadaje się na ESC, myślę (i mam taką nadzieję), że Holandia po raz kolejny nie wejdzie do finału. Dziwnych ten kraj dokonuje wyborów i z takim gustem Holendrzy daleko nie zajdą. Ostatnio dobrą piosenkę mieli w 2008 roku…

    A piosenka węgierska jest zbyt statyczna – szkoda, bo ma ładną melodię, przesłanie i klimat (zwłaszcza refren), rzeczywiście jest w tym jakaś moc. Ale trzeba się wsłuchać i wyciszyć, żeby to docenić, dlatego od samego momentu wyboru mam obawy o rezultat Węgier. Jeśli tego utworu dobrze i z charyzmą nie zaprezentują na scenie i będzie nudno, to mogą zostać niedocenieni, podobnie jak w 2008 – wtedy też mieli ładną balladę, ale przepadła z powodu nudnej prezentacji.

    Polubienie

  4. Po tych wynikach i OAGE reszta świata stwierdzam, że walka jeżeli nie będzie żadnych wpadek rozegra się pomiędzy Islandią, a Szwecją.

    Polubienie

    1. A co w tym jajcarskiego, że akurat Albania? Piosenka jest ambitna, bardzo dobrze wykonana i chyba najbardziej oryginalna w tym roku. Nie każdy lubi radiówki. ;/

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.